
Lemon Haze Gelato (Cannabis flos S-LAB): rodowód z dwóch linii i jedno źródło profilu
Lemon Haze Gelato trafia do polskich aptek od jednego wytwórcy, a jej skład terpenowy opisuje tylko jedna baza. Zebraliśmy to, co da się potwierdzić, i osobno to, czego nikt nie zmierzył.
Skąd pochodzi Lemon Haze Gelato?
Z krzyżówki Lemon Haze z odmianą Gelato. Tak podaje jedyny materiał, w którym rodowód tej pozycji w ogóle się pojawia, i na nim opiera się cały nasz zapis. Hodowca nie opublikował własnego opisu krzyżowania, więc drugiego, niezależnego potwierdzenia nazw rodzicielskich po prostu nie ma.
Oba człony nazwy odsyłają do linii z licznym potomstwem. Lemon Haze wyrasta z cytrusowej gałęzi haze’ów, Gelato zaś jest rodziną znaną głównie z ponumerowanych fenotypów, z których każdy bywa opisywany osobno. Zapis rodowodu wskazuje więc raczej dwie rodziny niż dwie konkretne rośliny, a ta różnica wraca później przy pytaniu o rodzeństwo. Żadnego z rodziców nie znajdziemy przy tym w polskiej aptece jako osobnej pozycji, więc rodowodu tej krzyżówki nie da się w naszym zestawieniu pociągnąć nawet o pokolenie wstecz.
Genetykę tej pozycji opisano jako hybrydę z przewagą sativy i również ten opis pochodzi z jednego wpisu, nie z analizy. W całym zestawieniu rodowód udało się ustalić dla sześćdziesięciu z osiemdziesięciu pięciu odmian, więc Lemon Haze Gelato należy do lepiej udokumentowanej części, choć cała dokumentacja mieści się tutaj w jednym akapicie cudzego tekstu. Gdyby to źródło zniknęło, o pochodzeniu tej odmiany nie zostałoby nic poza samą nazwą.
Który wytwórca ma tę odmianę w polskich aptekach?
Jeden: S-LAB. W zestawieniu, na którym pracujemy, tej odmianie odpowiada dokładnie jedna pozycja apteczna, więc nie ma tu równoległych wersji do postawienia obok siebie. Porównania między wytwórcami, które przy popularniejszych odmianach zajmują pół tekstu, przy tej pozycji nie mają z czego powstać.
| Wytwórca | Nazwa rejestrowa bez członu liczbowego | Deklarowana zawartość THC | Genetyka według źródła profilu | Dostępność według źródła profilu |
|---|---|---|---|---|
| S-LAB | Cannabis flos S-LAB | 16,2-19,8% | hybryda z przewagą sativy | opisana jako wysoka |
Nazwa rejestrowa niesie w sobie liczbę, którą świadomie pomijamy. To ta sama wartość deklarowana, obarczona odchyleniem rzędu jednej dziesiątej, więc zacytowana samodzielnie brzmiałaby jak wynik pomiaru partii. Dlatego zawartość THC stoi osobno, w przedziale 16,2-19,8%, a nie w nazwie.
Obecność jednej pozycji w wykazie nie oznacza, że będzie ona w aptece jutro. Obrót surowcem zależy od pozwoleń, od zwolnienia serii przez wytwórcę i od tego, co akurat dojechało do hurtowni, przez co odmiana potrafi zniknąć na kilka tygodni, a potem wrócić bez zapowiedzi. Bieżący stan trzymamy z tego powodu wyłącznie w jednym miejscu, w zestawieniu dostępnych odmian, i nie powielamy go w tekstach o poszczególnych pozycjach.
Sam S-LAB odpowiada w tym zestawieniu za trzydzieści osiem odmian, od nazw powtarzających się u kilku wytwórców po pozycje takie jak ta, których nie ma nikt inny. Jego pełną listę omawiamy w osobnym tekście o tym wytwórcy.
Jak pachnie i smakuje ten susz?
Cytrusowo i owocowo, ze słodkim akcentem oraz ziemistym tłem. Tak brzmią określenia z bazy, która jako jedyna opisuje profil tej odmiany. Nie są to wyniki analizy sensorycznej ani pomiaru, tylko etykiety katalogowe, więc czytamy je jak wskazówkę o kierunku zapachu, nie jak dane.
Skład terpenowy pochodzi z tego samego, jednego źródła i wymienia humulen, kariofilen oraz limonen. Ciekawostką jest kolejność: baza profilowa stawia na czele humulen, natomiast katalog pozycji aptecznych, z którego zbudowaliśmy inwentarz, oznacza tę odmianę kariofilenem. Obie listy dotyczą tej samej pozycji i już samo to pokazuje, jak niewiele znaczy etykieta terpenu wiodącego.
Udziałów procentowych nie przepisujemy, bo żadne z takich zestawień nie mówi, do czego je odnosi. Zsumowane pozycje z jednej bazy dają przeszło cztery piąte całości, z innej mniej niż połowę, a reszty nikt nie nazywa. Liczba bez mianownika wygląda w tekście o leku jak wynik badania, a nim nie jest.
Nazwa terpenu nie jest zresztą opisem zapachu odmiany. W wyciągu z kartotek chemicznych, na którym opieramy dane o temperaturach, tylko limonen ma odnotowaną wprost cytrynową woń; przy humulenie i kariofilenie stoją same temperatury wrzenia. Zapach suszu powstaje z mieszaniny kilkudziesięciu związków, a nie z trzech nazw wypisanych w katalogu.
Po jakim czasie ten susz zaczyna działać i jak długo to trwa?
To zależy od drogi podania, nie od nazwy na słoiku. Przy waporyzacji mówimy o minutach, przy połknięciu o dziesiątkach minut. Dla samej Lemon Haze Gelato nikt tego nie mierzył, więc poniższe przedziały opisują zachowanie surowca w organizmie, a nie właściwość tej krzyżówki.
Droga podania rozstrzyga o przebiegu bardziej niż sama odmiana. Po waporyzacji substancja przechodzi z płuc do krwi niemal natychmiast, więc pierwsze odczucia pojawiają się po kilku minutach, nasilenie rośnie jeszcze przez kilkanaście do trzydziestu minut, a całość mija w ciągu dwóch do czterech godzin. Po połknięciu surowiec pokonuje najpierw jelito i wątrobę, więc na pierwsze odczucia czeka się od pół godziny do dwóch, a epizod ciągnie się sześć, niekiedy osiem godzin. Stąd bierze się najczęstsza pomyłka przy podaniu doustnym: kto uzna po trzydziestu minutach, że nic się nie dzieje, i dobierze porcję, dostanie obie dawki naraz. Powyższe przedziały opisują drogę podania, nie tę odmianę; badania farmakokinetycznego dla pojedynczego kultywaru nie opublikowano.
Dla tej konkretnej pozycji nie da się dodać nic ponad to. Ani wytwórca, ani baza opisująca profil nie podają żadnej wartości czasowej, a jedyna etykieta dotycząca odczuć mówi o działaniu pobudzającym, bez odniesienia do minut czy godzin. Z takiego opisu nie wyliczy się ani początku, ani końca epizodu.
Co wykazano, a czego nie wykazano w badaniach nad tą odmianą?
Nad samą odmianą nie wykazano niczego. Nie istnieje badanie kliniczne ani obserwacyjne prowadzone dla Lemon Haze Gelato, a to, co da się tutaj uczciwie przywołać, dotyczy jednego terpenu z jej profilu i pochodzi z prac na zwierzętach oraz z eksperymentów na komórkach.
Zespół Gertscha opisał w 2008 roku w Proceedings of the National Academy of Sciences (PMID: 18574142) wynik, który postawił kariofilen w centrum uwagi: (E)-kariofilen wiązał się selektywnie z receptorem CB2 (Ki = 155 nM) i hamował obrzęk łapy wywołany karagenem u myszy typu dzikiego, ale nie u myszy pozbawionych receptora CB2 (Cnr2-/-), co wskazuje na mechanizm zależny od CB2; badanie nie obejmowało żadnych testów lękowych.
Sześć lat później grupa Klauke sprawdziła w European Neuropsychopharmacology (PMID: 24210682) inny scenariusz. Doustny kariofilen zmniejszał u myszy późną, zapalną fazę bólu w teście formalinowym w sposób zależny od receptora CB2, bez wpływu na fazę wczesną; w modelu bólu neuropatycznego łagodził przeczulicę termiczną i allodynię mechaniczną bez rozwoju tolerancji przy przewlekłym podawaniu.
Granice obu prac trzeba nazwać wprost, bo to one decydują, czego z nich nie wolno wyciągnąć. W żadnym z dwóch badań nie testowano kariofilenu na ludziach ani w formie wziewnej z suszu; obie prace dotyczą doustnego lub ogólnoustrojowego podania u myszy w modelach bólu i stanu zapalnego, nie snu ani nastroju.
Po drugiej stronie stoi materiał katalogowy: baza opisująca profil przypisuje tej odmianie działanie pobudzające, a opisy handlowe dopowiadają resztę. To relacja, nie pomiar, i nie da się jej podstawić pod wynik eksperymentu ani odwrotnie. Uczciwy stan wiedzy o tej pozycji brzmi więc tak: znamy jej deklarowany skład, znamy prace nad pojedynczym składnikiem, a o samej odmianie nie wiemy nic ponad to, co napisał o niej wytwórca. Sam kariofilen i granice prowadzonych nad nim badań omawiamy w osobnym tekście.
Jakie działania niepożądane zgłaszano po tej odmianie?
Żadnych przypisanych jej z nazwy. Dla tej pozycji nie istnieje publiczne zestawienie zdarzeń, które dałoby się do niej odnieść, a relacje krążące po forach opisują wrażenia pojedynczych osób, nie obserwację prowadzoną według jakiegokolwiek protokołu. Brak takich danych trzeba nazwać wprost, zamiast zastępować je opowieścią.
Zgłoszenia o działaniach niepożądanych zbiera się dla produktu leczniczego z numerem serii, a nie dla nazwy odmiany, więc poniższe dotyczy suszu konopnego jako grupy surowców. Powtarzają się przede wszystkim suchość w jamie ustnej, przekrwienie oczu oraz przyspieszenie akcji serca. Rzadziej opisywane są zawroty głowy przy szybkiej pionizacji, ospałość w ciągu dnia i przejściowe pogorszenie pamięci świeżej, a także niepokój nasilający się wraz z dawką. Osobną sprawą są leki przyjmowane równolegle, zwłaszcza uspokajające i wpływające na krzepnięcie: ich ocena wymaga znajomości całej listy preparatów, nie opisu rośliny. Częstości tych objawów nie podajemy liczbowo, bo publiczne zestawienia dla suszu konopnego w Polsce nie rozdzielają ich na poszczególne produkty.
Dla czytelnika wynika z tego prosta konsekwencja. Objawu zauważonego po tej pozycji nie da się odnieść do żadnej statystyki, bo statystyki dla niej nie ma, a wpływu samego surowca nie oddzielimy od porcji, pory dnia czy użytego sprzętu. Zdarzenie warto opisać lekarzowi albo farmaceucie, bo dopiero zgłoszenie przyjęte tą drogą trafia do rejestru, z którego kiedykolwiek dałoby się cokolwiek policzyć.
W jakiej temperaturze odparowują terpeny tej odmiany?
Nie ma temperatury właściwej akurat dla niej. Wytwórca nie podaje ustawienia waporyzatora, a tabele krążące po sieci przypisują poszczególnym terpenom punkty wrzenia zmierzone w warunkach, które z wnętrzem urządzenia mają niewiele wspólnego. Liczby z takiej tabeli opisują substancję w kolbie, nie susz w komorze.
Widać to na trzech związkach z profilu tej odmiany. Dla kariofilenu wyciąg z kartotek podaje 257,5 °C przy ciśnieniu atmosferycznym, ale ta sama substancja destyluje w 130 °C, gdy ciśnienie spada do czternastu milimetrów słupa rtęci. Humulen nie ma w tym wyciągu ani jednego pomiaru pod normalnym ciśnieniem; jest tylko 99,5 °C przy trzech milimetrach. Limonen wypada pośrodku, w okolicy 177,8 °C.
Rozrzut rzędu stu kilkudziesięciu stopni dla jednej substancji nie bierze się z niedokładności pomiaru, tylko z warunków, w jakich go wykonano, i dlatego zestawienia temperatur potrafią sobie przeczyć. Osobno opisujemy też to, że wartość ustawiona na waporyzatorze nie równa się temperaturze suszu w komorze.
Praktycznego zalecenia z tych liczb nie wyprowadzamy, bo dobór ustawienia przy terapii prowadzonej na receptę należy do lekarza, a nie do tabeli wrzenia. Podajemy je po to, żeby było widać, skąd biorą się rozbieżne wartości powtarzane w poradnikach.
Które odmiany z polskich aptek są z nią spokrewnione?
Żadna. W grafie rodowodów zbudowanym dla tego zestawienia Lemon Haze Gelato nie dzieli ustalonego rodzica z żadną inną pozycją dostępną w polskich aptekach, więc lista jej rodzeństwa pozostaje pusta i taka zostaje. To jest wynik sprawdzenia osiemdziesięciu pięciu rodowodów, a nie luka w danych do późniejszego uzupełnienia.
Nazwa potrafi tu zmylić. Gelato 33 stoi w tym samym zestawieniu, ale jego rodowód prowadzi przez zupełnie inną parę roślin, Sunset Sherbet skrzyżowanego z Thin Mint GSC, i z naszą odmianą nie łączy go żadna ustalona krawędź. Wspólne słowo w nazwie handlowej nie jest dowodem pokrewieństwa w żadną stronę.
Podobnie wygląda drugi człon. W rodowodzie Lilac Diesel figuruje Silver Lemon Haze, zapisany pod własną nazwą, a rekordów nie łączymy po fragmencie napisu. Gdybyśmy to robili, powstałyby powiązania, których po roku nikt nie odróżni od ustalonych, a graf rodowodów straciłby sens.
Rodzeństwo pojawia się w tym zestawieniu tylko wtedy, gdy dwie pozycje mają wspólnego, zidentyfikowanego rodzica, a nie wspólną szeroką rodzinę w rodzaju haze. Przy Lemon Haze Gelato ten warunek nie jest spełniony dla żadnej innej odmiany z apteki, i tak też to zapisujemy zamiast dopisywać krewnych na wyczucie.
Najczęściej zadawane pytania
Czy Lemon Haze Gelato jest dostępna bez recepty?
Nie. Ten susz należy do kategorii Rpw i aptekarz wyda go wyłącznie na receptę wystawioną przez lekarza, a poza apteką ten sam surowiec nie występuje w legalnym obrocie.
Ilu wytwórców dostarcza tę odmianę do polskich aptek?
Jeden, S-LAB. W zestawieniu, na którym pracujemy, odpowiada jej dokładnie jedna pozycja apteczna, więc równoległych wersji do zestawienia obok siebie nie ma.
Dlaczego zawartość THC podajecie jako przedział?
Bo wartość z karty produktu ma dopuszczalne odchylenie rzędu jednej dziesiątej, a pojedyncza liczba udawałaby precyzję, której w tym zapisie nie ma. Dla tej pozycji przedział sięga od 16,2 do 19,8 procent.
Czy profil terpenowy tej odmiany jest pewny?
Opisuje go jedno źródło i wymienia w nim humulen, kariofilen oraz limonen. Drugiej, niezależnej listy dla tej pozycji nie znaleźliśmy, więc skład podajemy razem z informacją, skąd pochodzi.
Czy prowadzono badania kliniczne nad Lemon Haze Gelato?
Nie prowadzono. Prace, które da się tu przywołać, dotyczą pojedynczego terpenu podawanego myszom i badanego na komórkach, a nie ludzi przyjmujących akurat ten susz.
Czy ta odmiana ma w polskich aptekach rodzeństwo?
Nie ma. Żadna inna pozycja z tego zestawienia nie dzieli z nią ustalonego rodzica, a podobieństwo nazw do odmian z członem Gelato albo Lemon niczego nie przesądza.
Susz konopny jest surowcem farmaceutycznym wydawanym z przepisu lekarza w kategorii Rpw. Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje rozmowy z lekarzem prowadzącym terapię. Bieżącą dostępność odmian aktualizujemy w zestawieniu odmian medycznej marihuany. Susz z konopi włóknistych, wydawany bez recepty, to inny surowiec i stoi w kategorii susz konopny.
Tekst redakcyjny zespołu u Bucha.







