
Jean Guy (ODI Pharma i S-LAB): ile wersji trafia do aptek i czym się różnią
Jean Guy trafia do polskich aptek w dwóch wersjach, a jego rodowodu nie potwierdza żadne źródło. Tekst zbiera skład profilu, różnice między wersjami i granice tego, co o tej odmianie faktycznie zbadano.
Czym jest ta odmiana i skąd pochodzi?
Jean Guy to kultywar konopi obecny w polskim obrocie aptecznym jako surowiec wydawany na receptę, którego rodowodu nie potwierdza żadne dostępne źródło. Nikt nie podaje pary roślin rodzicielskich, a dwa apteczne opisy rozchodzą się nawet co do typu rośliny. Tyle da się o pochodzeniu tej odmiany powiedzieć bez zgadywania.
Nieustalony rodowód nie jest luką, którą wypełni dokładniejsze wyszukiwanie. Znaczy tyle, że hodowca nigdy nie podał rodziców do publicznej wiadomości albo że opisy krążące po serwisach branżowych przeczą sobie na tyle, iż przyjęcie któregokolwiek byłoby zmyśleniem. W zestawie 85 kultywarów obecnych dziś w polskich aptekach taki status ma 25 pozycji, więc Jean Guy nie jest tu wyjątkiem, tylko częścią wcale nie marginesowej grupy.
Nazwa kusi, żeby odczytać z niej pochodzenie, i właśnie dlatego trzeba jej nie ufać. Brzmi po francusku, co podpowiada trop kanadyjski, ale nazwa handlowa nie zapisuje krzyżówki i bywa nadawana długo po tym, jak roślina trafiła do uprawy. W tym samym zestawie człon kush noszą zarówno kultywary o ustalonych rodzicach, jak i takie, u których pochodzenia nie potwierdzono, a wspólne słowo nie łączy ich niczym poza brzmieniem. Rodowód dopisany na wyczucie tworzy fałszywe powiązania między odmianami i psuje właśnie ten graf, z którego czytelnik miał korzystać przy porównaniach.
Rozbieżność obejmuje także sam typ rośliny. Jedna pozycja opisuje ten surowiec jako hybrydę, druga jako hybrydę z przewagą sativy, choć obie dotyczą tej samej nazwy handlowej. Podział na indykę i sativę pochodzi zresztą z tradycji ogrodniczej, nie z pomiaru, więc nawet zgodny wpis niósłby mniej informacji, niż się po nim spodziewamy.
Którzy producenci dostarczają tę odmianę do polskich aptek?
Dwie wytwórnie: ODI Pharma oraz S-LAB. Obie pozycje wchodzą do obrotu jako susz wydawany na receptę pod tą samą nazwą handlową, a różnią się deklarowaną mocą, opisem typu rośliny i notami zapachowymi w dokumentacji. Dostępność poszczególnych serii bywa przerywana, więc stan na dziś sprawdzaj w wykazie odmian.
| Wytwórnia | Typ rośliny w opisie źródłowym | Noty zapachowe w opisie źródłowym | Charakter podawany przez źródło |
|---|---|---|---|
| ODI Pharma | hybryda z przewagą sativy | korzenne, pieprzowe, pikantne | pobudzający albo zrównoważony |
| S-LAB | hybryda | kamforowe, owocowe, pieprzowe | zrównoważony |
Najwięcej dzieli te wersje deklarowana moc. Łączny przedział dla obu wynosi 16,2-22,0%, a bierze się stąd, że od wartości z etykiety dopuszcza się odchylenie do dziesięciu procent w każdą stronę. Liczba na opakowaniu opisuje więc środek przedziału, w którym mieści się konkretna seria, a nie zawartość tej jednej paczki. Obie pozycje mają przy tym różne wartości deklarowane, dlatego podany przedział obejmuje je razem i nie opisuje żadnej z nich osobno.
Dostępność zmienia się z serii na serię i nie jest cechą samej rośliny. Import bywa przerywany, pozwolenia mają swoje terminy, a apteki zamawiają pod recepturę, przez co pozycja obecna w wykazie miesiąc temu potrafi dziś być nieosiągalna. Bieżący stan i zestawienie wszystkich odmian trzyma lista odmian dostępnych w polskich aptekach. Co jeszcze dostarczają obie wytwórnie, opisują osobne wpisy: ODI Pharma oraz S-LAB.
Warto rozdzielić dwie rzeczy, które w wyszukiwarce często się zlepiają. Surowiec opisywany w tym tekście wydaje się wyłącznie na receptę oznaczoną jako Rpw, natomiast susz konopny ze sprzedaży detalicznej to inna kategoria produktów, o innym składzie i innym trybie wydawania.
Jak pachnie i smakuje ta odmiana?
Pieprznie i korzennie, z żywicznym tłem. Opisy obu aptecznych wersji schodzą się na nucie pieprzowej, a rozchodzą przy reszcie: przy jednej pojawia się kamfora i akcent owocowy, przy drugiej ostrość bliższa przyprawom kuchennym. Wrażenie zmienia się dodatkowo wraz z temperaturą podgrzewania suszu.
Za pieprzną nutę odpowiada kariofilen, ten sam związek, który daje ostrość pieprzowi czarnemu i goździkom. W profilu tej odmiany uznano go za wiodący, więc noty korzenne przy wersji ODI Pharma i pieprzowe przy wersji S-LAB składają się na jeden obraz, mimo że pochodzą z dwóch osobnych opisów. Kamfora wymieniona przy jednej z nich brzmi jak odstępstwo, ale mieści się w tym samym rejestrze: chłodna, ostra, bez słodyczy.
Reszta zestawu dokłada tło. Terpinolen wnosi świeżość zbliżoną do żywicy iglastej z lekką kwaśnością, nerolidol nutę drzewną z odcieniem kwiatowym, a bisabolol łagodny wydźwięk rumiankowy, który zwykle daje się wyczuć dopiero wtedy, gdy ostrzejsze składniki opadną. Kolejność, w jakiej te wrażenia się pojawiają, zależy od tego, jak szybko rośnie temperatura w komorze.
Aromat pozostaje przy tym opisem subiektywnym. Nie ma dla niego panelu sensorycznego ani jednostki, noty zapachowe pochodzą od dystrybutorów i pacjentów, a to samo opakowanie potrafi pachnieć inaczej po miesiącu przechowywania. Smak przy waporyzacji zmienia się jeszcze z ustawieniem temperatury, o czym niżej.
Po jakim czasie odmiana zaczyna działać i jak długo utrzymuje się efekt?
Rozstrzyga o tym droga podania, nie nazwa odmiany. Waporyzacja daje pierwsze odczucia w ciągu kilku minut i mieści całość w kilku godzinach, podanie doustne przesuwa początek o pół godziny do dwóch i wyraźnie wydłuża epizod. Dla samego Jean Guy nikt osobnych pomiarów nie opublikował.
Droga podania rozstrzyga o przebiegu bardziej niż sama odmiana. Po waporyzacji substancja przechodzi z płuc do krwi niemal natychmiast, więc pierwsze odczucia pojawiają się po kilku minutach, nasilenie rośnie jeszcze przez kilkanaście do trzydziestu minut, a całość mija w ciągu dwóch do czterech godzin. Po połknięciu surowiec pokonuje najpierw jelito i wątrobę, więc na pierwsze odczucia czeka się od pół godziny do dwóch, a epizod ciągnie się sześć, niekiedy osiem godzin. Stąd bierze się najczęstsza pomyłka przy podaniu doustnym: kto uzna po trzydziestu minutach, że nic się nie dzieje, i dobierze porcję, dostanie obie dawki naraz. Powyższe przedziały opisują drogę podania, nie tę odmianę; badania farmakokinetycznego dla pojedynczego kultywaru nie opublikowano.
Przy tej odmianie dochodzi jeszcze jedna zmienna, z fizjologią niezwiązana. Apteczne wersje od dwóch wytwórni mają różne wartości deklarowane, więc porcja odmierzona z jednego opakowania nie odpowiada tej samej porcji z drugiego. Sam przebieg w czasie zostaje wtedy bez zmian, przesuwa się natomiast nasilenie, a to dwie różne rzeczy, które łatwo pomylić.
Co wiadomo, a czego nie wiadomo o działaniu tej odmiany?
O samej odmianie nie wiadomo prawie nic sprawdzonego. Badania klinicznego prowadzonego na Jean Guy nie ma, są natomiast dwie prace nad kariofilenem, uznanym w tym profilu za terpen wiodący, oraz opisy wytwórni i relacje pacjentów, których nikt nie zestawił w kontrolowanym porównaniu.
Skład profilu podaje jedno źródło, nie dwie niezależne bazy, i wymienia bisabolol, kariofilen, nerolidol oraz terpinolen. Udziałów procentowych przy tych nazwach nie znajdziesz tu celowo: zmierzone sumy udziałów w trzech porównywanych zestawieniach wyniosły 46, 73 i 83 procent, czyli każde źródło liczy do innej całości, a takich liczb nie da się ze sobą zestawiać. Jedno źródło znaczy też tyle, że nie ma z czym porównać tego składu i nie wiadomo, czy druga baza opisałaby go tak samo.
Materiał dowodowy dla samego terpenu pochodzi z myszy. Wcześniejsza publikacja (PMID:18574142, PNAS 2008) zmierzyła powinowactwo do receptora CB2 na poziomie Ki 155 nM i pokazała zniesienie odczynu zapalnego łapy po karagenie u zwierząt z działającym genem Cnr2; myszy bez tego genu nie odpowiedziały w ogóle, co wskazało na udział samego receptora. Żadnego testu lęku ta praca nie zawierała. Druga publikacja (PMID:24210682, European Neuropsychopharmacology 2014) podawała związek doustnie i patrzyła na reakcje bólowe: druga faza testu formalinowego, ta zapalna, ulegała skróceniu przy nietkniętej fazie pierwszej, a po uszkodzeniu nerwu słabły reakcje zwierząt na bodziec cieplny oraz na dotyk, przy czym efekt utrzymywał się także po wielu dawkach, bez oznak przyzwyczajenia.
W żadnym z dwóch badań nie testowano kariofilenu na ludziach ani w formie wziewnej z suszu; obie prace dotyczą doustnego lub ogólnoustrojowego podania u myszy w modelach bólu i stanu zapalnego, nie snu ani nastroju.
Po drugiej stronie stoi to, co brzmi jak wiedza, a jest opisem handlowym. Określenia w rodzaju charakteru pobudzającego albo zrównoważonego pochodzą z kart produktowych i nie mają za sobą pomiaru, a relacje pacjentów opisują pojedyncze doświadczenia, nie właściwość odmiany.
Jakie działania niepożądane zgłaszano po tej odmianie?
Żadnych przypisanych tej nazwie. Zgłoszenie w nadzorze nad bezpieczeństwem wiąże się z konkretnym produktem leczniczym i numerem serii, więc publicznie nie istnieje zestawienie objawów dla kultywaru Jean Guy. To, co da się rzetelnie opisać, dotyczy suszu konopnego jako grupy surowców, nie tej jednej pozycji.
Dodatkowo pod tą nazwą kryją się dwa produkty różnych wytwórni, o różnej deklarowanej mocy. Nawet gdyby ktoś zbierał zgłoszenia po nazwie handlowej, opisywałyby one dwie osobne serie, a nie jedną roślinę, więc liczba przypisana słowom Jean Guy wprowadzałaby czytelnika w błąd.
Zgłoszenia o działaniach niepożądanych zbiera się dla produktu leczniczego z numerem serii, a nie dla nazwy odmiany, więc poniższe dotyczy suszu konopnego jako grupy surowców. Powtarzają się przede wszystkim suchość w jamie ustnej, przekrwienie oczu oraz przyspieszenie akcji serca. Rzadziej opisywane są zawroty głowy przy szybkiej pionizacji, ospałość w ciągu dnia i przejściowe pogorszenie pamięci świeżej, a także niepokój nasilający się wraz z dawką. Osobną sprawą są leki przyjmowane równolegle, zwłaszcza uspokajające i wpływające na krzepnięcie: ich ocena wymaga znajomości całej listy preparatów, nie opisu rośliny. Częstości tych objawów nie podajemy liczbowo, bo publiczne zestawienia dla suszu konopnego w Polsce nie rozdzielają ich na poszczególne produkty.
Jak waporyzować tę odmianę?
Niższe ustawienia oddają najpierw lżejsze składniki zapachu, wyższe sięgają po cięższe, a kariofilen z tego profilu należy do najmniej lotnych. Temperatury wrzenia z tabel dotyczą czystych związków w warunkach laboratoryjnych, nie suszu w komorze urządzenia, więc czytaj je jako punkt odniesienia.
Różnice między składnikami tego profilu są duże. Dla terpinolenu publiczne zestawienia właściwości fizykochemicznych podają wrzenie w okolicy 183-185 stopni Celsjusza, dla kariofilenu 256-259 stopni, dla nerolidolu 275-277 stopni, a dla bisabololu w tym samym zbiorze brakuje wiarygodnego pomiaru. Gdyby czytać te liczby wprost, wynikałoby z nich, że składnik wiodący odparowuje dopiero powyżej progu, przy którym susz zaczyna się rozkładać, a to wniosek fałszywy.
Fałszywy, ponieważ te same zestawienia podają dla kariofilenu 130 stopni przy ciśnieniu 14 mmHg, czyli pod ciśnieniem obniżonym. Ta sama substancja ma więc dwie różne wartości zależnie od warunków pomiaru, a żaden z nich nie odtwarza tego, co dzieje się w komorze waporyzatora. Dlaczego takie tabele sobie przeczą, opisuje osobny wpis, podobnie jak to, w jakiej temperaturze terpeny odparowują z suszu.
Praktyczny wniosek jest jeden: ustawienie na wyświetlaczu to nie jest temperatura suszu. Między grzałką a materiałem stoi przepływ powietrza, gęstość ubicia oraz wilgotność surowca, przez co jedno ustawienie w dwóch urządzeniach daje dwa różne przebiegi. Co wiadomo o samym kariofilenie, zebrano w osobnym tekście.
Które odmiany są z nią spokrewnione?
Żadne, których pokrewieństwo dałoby się wykazać. Listę rodzeństwa buduje się z grafu rodowodów, a przy nieustalonych rodzicach nie ma jej z czego złożyć. Pusta lista nie znaczy więc, że odmiana stoi osobno; znaczy, że wspólnych przodków nie da się dziś wskazać żadnym źródłem.
W całym zestawie rodzeństwo ma wypełnione 29 kultywarów z 85, i to nie dlatego, że reszcie brakuje danych. Pusta lista bywa poprawnym wynikiem także przy znanym rodowodzie, kiedy rodzicami są landrasy albo szerokie rodziny stylu, bo to kategorie, a nie zidentyfikowane pojedyncze rośliny. Dwie odmiany dzielące wyłącznie takiego przodka nie są jeszcze rodzeństwem, tak samo jak dwie odmiany dzielące jedno słowo w nazwie. Przy Jean Guy sprawa jest prostsza i mniej wygodna: bez ustalonych rodziców nie ma punktu zaczepienia, więc żadnej z pozostałych 84 pozycji zestawu nie sposób uznać za pokrewną.
Zostają inne drogi zestawiania. Odmiany o zbliżonym składzie profilu łatwiej znaleźć przez pojedyncze składniki: kariofilen, terpinolen, nerolidol oraz bisabolol mają własne wpisy zbierające odmiany, u których je opisano. Pełen wykaz kultywarów dostępnych w polskich aptekach stoi w zestawieniu odmian, aktualizowanym razem ze zmianami w obrocie.
Najczęściej zadawane pytania
Poniżej zebrane są pytania powtarzające się przy tej odmianie, razem z tym, na ile da się na nie odpowiedzieć dostępnymi źródłami. Tam, gdzie odpowiedzi nie ma, napisano to wprost, zamiast wypełniać miejsce ogólnym opisem samego surowca konopnego.
Czy Jean Guy to sativa, czy hybryda?
Źródła podają różne odpowiedzi. Jedna pozycja apteczna opisuje ten surowiec jako hybrydę, druga jako hybrydę z przewagą sativy, choć obie dotyczą tej samej nazwy handlowej. Sam podział pochodzi z tradycji ogrodniczej, a nie z pomiaru laboratoryjnego, więc nawet zgodny wpis nie mówiłby wiele o składzie surowca.
Ilu producentów dostarcza Jean Guy do polskich aptek?
Dwóch: ODI Pharma i S-LAB. Każdy wprowadza własną pozycję pod tą samą nazwą handlową, a pozycje różnią się deklarowaną mocą i opisem typu rośliny. Dostępność serii zmienia się w czasie, więc stan bieżący trzeba sprawdzać w wykazie, a nie w tym tekście.
Jaką zawartość THC podaje się dla odmiany Jean Guy?
Zakres 16,2-22,0%, obejmujący obie apteczne pozycje razem. Pojedyncza liczba z etykiety opisuje wartość deklarowaną, od której dopuszcza się odchylenie sięgające dziesięciu procent w każdą stronę, dlatego podajemy przedział zamiast jednej wartości.
Czy znany jest rodowód odmiany Jean Guy?
Nie. Żadne dostępne źródło nie podaje pary roślin rodzicielskich dla tego kultywaru, więc rodowód pozostaje nieustalony. Francuskie brzmienie nazwy nie jest przesłanką co do pochodzenia, ponieważ nazwa handlowa nie zapisuje krzyżówki.
Który terpen uznano w tym profilu za wiodący?
Kariofilen. Tak podaje jedyne źródło opisujące skład tej odmiany, wymieniając obok niego bisabolol, nerolidol i terpinolen. Udziałów procentowych nie podajemy, ponieważ źródła liczą je do różnych całości i nie da się ich ze sobą zestawić.
Czy Jean Guy można kupić bez recepty?
Nie. Susz konopny tej kategorii jest surowcem farmaceutycznym wydawanym wyłącznie na receptę oznaczoną jako Rpw, wystawianą przez lekarza. Produkty konopne ze sprzedaży detalicznej należą do innej kategorii i mają inny skład.
Tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Susz konopny opisywany wyżej jest surowcem farmaceutycznym wydawanym wyłącznie z przepisu lekarza w kategorii Rpw. Opracowanie: ubucha.







