Mimosa (Cannabis flos S-LAB): rodowód po Clementine i Purple Punch, jedno źródło profilu

Mimosa trafia do polskich aptek w jednej wersji, od S-LAB. Zebraliśmy jej rodowód, skład terpenowy opisany przez pojedynczą bazę oraz to, czego badania nad pinenem nie wykazały.

Po jakich rodzicach powstała Mimosa?

Po Clementine i Purple Punch. Taki rodowód podają zgodnie seedfinder.eu oraz strainpedia.com, przypisując krzyżówkę hodowcy Symbiotic Genetics. Dzięki temu Mimosa należy do tej części naszego zestawienia, która ma pochodzenie ustalone, a nie do dwudziestu pięciu kultywarów opisanych w grafie jako rodowód nieznany.

Pochodzenie odczytujemy z baz hodowlanych, nie z dokumentacji wytwórcy suszu. To rozróżnienie ma praktyczne następstwo: opakowanie z apteki nie niesie ani jednej informacji o rodzicach rośliny, więc rodowodu nie da się potwierdzić przy okienku. Nazwa też nic nie podpowiada, bo nie zawiera żadnego członu wspólnego z Clementine ani z Purple Punch, a zgadywanie pokrewieństwa po brzmieniu nazwy tworzy w grafie połączenia, których w rzeczywistości nie ma.

Opis genetyki stoi na tej samej, pojedynczej podstawie: baza apteczna klasyfikuje Mimosę jako hybrydę z przewagą sativy i nikt tej klasyfikacji niezależnie nie potwierdza. Sam podział na sativę oraz indicę traktujemy tu jak etykietę katalogową, a nie jak zapowiedź przebiegu działania. Dwa susze opisane w katalogu tym samym słowem potrafią mieć różne zestawy terpenów, co widać w naszych profilach na kilkudziesięciu pozycjach. Drugi z rodziców, Purple Punch, ma tu jeszcze jedno znaczenie: to on wiąże Mimosę z jedyną odmianą apteczną, którą graf uznaje za jej rodzeństwo.

Kto dostarcza Mimosę do polskich aptek?

Jeden wytwórca: S-LAB. W naszym zestawieniu Mimosa ma dokładnie jedną pozycję apteczną, więc pacjent nie wybiera między wersjami tej samej odmiany. Nazwa rejestrowa brzmi Cannabis flos S-LAB i podajemy ją bez członu liczbowego, bo liczba wpisana w tę nazwę jest wartością deklarowaną, a nie zmierzoną w konkretnym opakowaniu.

Wytwórca Nazwa rejestrowa bez członu liczbowego Opis genetyki w źródle Dostępność wg źródła
S-LAB Cannabis flos S-LAB hybryda z przewagą sativy opisana jako wysoka

Deklarowana zawartość THC mieści się dla tej pozycji w przedziale 19,8-24,2%. Widełki, a nie jedna liczba, biorą się z tolerancji przyznanej wytwórcy: wynik oznaczenia może odbiec od deklaracji o jedną dziesiątą jej wartości w każdą stronę. Liczba wydrukowana na opakowaniu opisuje więc środek przedziału, nie zawartość w tym akurat słoiku.

Asortyment apteczny starzeje się szybciej niż jakikolwiek tekst o odmianach. Pozwolenia bywają cofane, dostawy się urywają, a hurtownia potrafi mieć pozycję na liście i nie mieć jej na półce, więc bieżący stan prowadzimy wyłącznie w zestawieniu odmian dostępnych w polskich aptekach. Źródło opisuje dostępność Mimosy jako wysoką, ale ten opis dotyczy dnia, w którym dane zebrano.

Warto oddzielić dwie rzeczy noszące to samo słowo: surowiec apteczny to nie jest susz sprzedawany detalicznie poza apteką, bo ta druga kategoria obejmuje wyroby bez statusu produktu leczniczego i innym trybem wydawania.

Jak Mimosa pachnie i czym smakuje?

Cytrusowo i drzewnie, z tłem owocowym oraz ziemistym. Taki zestaw skojarzeń zapisuje baza opisująca odmiany apteczne, i jest to opis sensoryczny, nie wynik pomiaru. Nos pacjenta nie mierzy składu, a te same cztery przymiotniki potrafią opisywać susze o zupełnie różnym zestawie terpenów.

W opisach terpenów pinenowi przypisuje się nutę żywiczną, limonenowi cytrusową, linalolowi kwiatową, a kariofilenowi pieprzną. Cztery pozycje z profilu Mimosy pokrywają zatem cały ten wachlarz, co tłumaczy, dlaczego jej aromat bywa opisywany raz jako owocowy, raz jako korzenny. Przypisania zapach do związku nie należy jednak czytać jak analizy: w słoiku pracuje kilkadziesiąt lotnych substancji naraz, a tylko cztery mają w naszym źródle nazwę.

Ta sama baza dopisuje Mimosie określenia pobudzające oraz zrównoważone. To deklaracja katalogowa, nie wynik badania, i nie mówi nic o tym, co poczuje konkretny pacjent. Aromat zmienia się zresztą po otwarciu opakowania i po rozdrobnieniu surowca, bo lotne składniki uchodzą tym szybciej, im większa jest powierzchnia materiału. Same przymiotniki są zresztą wspólnym słownikiem katalogu, a nie znakiem szczególnym odmiany: określenie ziemisty stoi przy 68 ze 146 opisanych tam pozycji, a owocowy przy 49. Dokładnie ten sam zestaw czterech określeń nosi w tej bazie jeszcze jedna pozycja.

Po jakim czasie Mimosa zaczyna działać?

Zależnie od drogi podania, nie od nazwy odmiany. Przy waporyzacji pierwsze odczucia przychodzą w ciągu kilku minut, przy połknięciu trzeba czekać znacznie dłużej. Dla samej Mimosy nikt nie zmierzył ani początku, ani czasu trwania, więc poniżej opisujemy drogę podania, a nie tę konkretną pozycję apteczną.

Droga podania rozstrzyga o przebiegu bardziej niż sama odmiana. Po waporyzacji substancja przechodzi z płuc do krwi niemal natychmiast, więc pierwsze odczucia pojawiają się po kilku minutach, nasilenie rośnie jeszcze przez kilkanaście do trzydziestu minut, a całość mija w ciągu dwóch do czterech godzin. Po połknięciu surowiec pokonuje najpierw jelito i wątrobę, więc na pierwsze odczucia czeka się od pół godziny do dwóch, a epizod ciągnie się sześć, niekiedy osiem godzin. Stąd bierze się najczęstsza pomyłka przy podaniu doustnym: kto uzna po trzydziestu minutach, że nic się nie dzieje, i dobierze porcję, dostanie obie dawki naraz. Powyższe przedziały opisują drogę podania, nie tę odmianę; badania farmakokinetycznego dla pojedynczego kultywaru nie opublikowano.

Osobnego pomiaru dla Mimosy nie ma i trudno oczekiwać, żeby powstał. Taki pomiar wykonuje się na produkcie o powtarzalnym składzie, a susz roślinny zmienia się między seriami na tyle, że wynik z jednej partii niewiele mówiłby o następnej. Dla pacjenta zostaje z tego jeden wniosek: o tempie decyduje sposób przyjęcia, a nie napis na słoiku.

Co naprawdę wykazano dla składników Mimosy?

Dla samej Mimosy nic. Żadna opublikowana praca nie dotyczy tego kultywaru z nazwy. Istnieją natomiast badania nad pojedynczymi terpenami obecnymi w jej profilu, prowadzone na myszach oraz na hodowlach komórkowych, i to one wyznaczają granicę tego, co wolno o tej odmianie napisać.

Skład profilu opisuje jedno źródło, budcare.pl, i wymienia w nim kariofilen, limonen, linalol oraz pinen. Przy tych nazwach nie stawiamy udziałów, bo nie wiadomo, do jakiej całości się odnoszą: gdy zsumować wartości, które polskie bazy przypisują pozycjom tego samego suszu, raz wychodzi niecała połowa, a raz z górą cztery piąte. Dopóki mianownik pozostaje nieznany, taka liczba wygląda na pomiar, a nim nie jest. Nasze dane niosą przy tym dwa różne wskazania na terpen wiodący: zestawienie pozycji aptecznych opisuje Mimosę jako pinenową, a udziały z bazy stawiają na pierwszym miejscu kariofilen.

Pierwsza z prac nad pinenem ukazała się w 2016 roku w Molecular Pharmacology (PMID:27573669), a zespół Yang i współpracowników zapisał jej wynik następująco. Doustnie podany (-)-alfa-pinen wydłużał u myszy czas snu NREM i skracał latencję zasypiania (zapis EEG/EMG), działając jako częściowy modulator wiążący się bezpośrednio z miejscem benzodiazepinowym receptora GABA-A, bez wpływu na intensywność snu NREM ani na czas snu REM.

Rok wcześniej, w The American Journal of Chinese Medicine (PMID:26119957), grupa Kim opisała efekt zupełnie innego rodzaju, uzyskany poza organizmem. Alfa-pinen zmniejszał w hodowli mysich makrofagów otrzewnowych stymulowanych LPS wydzielanie IL-6, TNF-alfa i tlenku azotu oraz ekspresję iNOS i COX-2, poprzez hamowanie szlaków MAPK i NF-kB.

Granicę tych dwóch prac wypada postawić wprost. Nie wykazano przeciwlękowego ani przeciwbólowego działania pinenu u ludzi; dostępne dane dotyczą wyłącznie wpływu na sen u myszy po podaniu doustnym oraz działania przeciwzapalnego na mysie makrofagi w hodowli. Wszystko poza tym, co o Mimosie krąży w sieci, to relacje użytkowników albo materiał katalogowy, a żadne z nich dowodem nie jest.

Jakie objawy zgłaszano po suszu z tej odmiany?

Żadnych przypisanych właśnie jej. Nadzór nad bezpieczeństwem farmakoterapii wiąże zgłoszenie z opakowaniem i serią, a nie z nazwą handlową rośliny, przez co dla Mimosy nie powstaje osobna lista. Nie znaczy to, że surowiec jest wolny od działań niepożądanych, tylko że dane zbierane są na innym poziomie.

Zgłoszenia o działaniach niepożądanych zbiera się dla produktu leczniczego z numerem serii, a nie dla nazwy odmiany, więc poniższe dotyczy suszu konopnego jako grupy surowców. Powtarzają się przede wszystkim suchość w jamie ustnej, przekrwienie oczu oraz przyspieszenie akcji serca. Rzadziej opisywane są zawroty głowy przy szybkiej pionizacji, ospałość w ciągu dnia i przejściowe pogorszenie pamięci świeżej, a także niepokój nasilający się wraz z dawką. Osobną sprawą są leki przyjmowane równolegle, zwłaszcza uspokajające i wpływające na krzepnięcie: ich ocena wymaga znajomości całej listy preparatów, nie opisu rośliny. Częstości tych objawów nie podajemy liczbowo, bo publiczne zestawienia dla suszu konopnego w Polsce nie rozdzielają ich na poszczególne produkty.

Jedna okoliczność wynika jednak wprost z profilu tej pozycji. Surowiec o wysokiej deklarowanej zawartości łatwiej odmierzyć z nadmiarem, bo ta sama objętość niesie więcej substancji czynnej niż preparat słabszy, a przyzwyczajenie z poprzedniego opakowania zostaje w ręce. Dobór porcji należy do lekarza prowadzącego oraz do farmaceuty wydającego, nie do opisu odmiany.

W jakiej temperaturze waporyzować Mimosę?

Nie ma jednej właściwej temperatury dla odmiany, są temperatury wrzenia poszczególnych terpenów. Cztery pozycje z profilu Mimosy odparowują w bardzo różnych warunkach, więc jedno ustawienie nigdy nie wydobywa wszystkiego naraz. Poniżej podajemy wartości z bazy PubChem, zmierzone dla czystych substancji, nie dla suszu w komorze.

Terpen z profilu Temperatura wrzenia pod ciśnieniem atmosferycznym
pinen około 156 stopni Celsjusza
limonen około 178 stopni Celsjusza
linalol około 196 stopni Celsjusza
kariofilen około 258 stopni Celsjusza

Rozpiętość między skrajnymi pozycjami tej czwórki przekracza sto stopni. Ustawienie z dolnej części skali wypuszcza więc głównie to, co najlotniejsze, a cięższe składniki zostają w surowcu. Podnoszenie nastawy odwraca tę proporcję i zarazem zbliża susz do granicy, za którą zamiast pary powstaje dym. Praktyczny wniosek z tej rozpiętości jest taki, że jedna sesja przy stałym ustawieniu nie odtwarza całego zapachu z młynka, bo najcięższa pozycja profilu zostaje wtedy nietknięta.

Liczby z tabeli opisują czyste związki w naczyniu laboratoryjnym, nie roślinę w komorze urządzenia. Nastawa waporyzatora to temperatura grzałki albo strumienia powietrza, a nie temperatura samego suszu, i te dwie wartości potrafią rozjechać się o kilkadziesiąt stopni. Dlaczego tabele temperatur w różnych zestawieniach nie chcą się zgadzać, tłumaczymy osobno, w tekście o parowaniu terpenów. Widać to zresztą już w samej bazie: dla kariofilenu stoi tam drugi pomiar, wykonany pod obniżonym ciśnieniem, i wypada on przy 130 stopniach Celsjusza zamiast przy 258.

Która apteczna odmiana jest z Mimosą spokrewniona?

Jedna: Sweet Berry Kush. Obie mają w rodowodzie Purple Punch, więc łączy je wspólny rodzic, a nie podobieństwo nazwy. Drugi rodzic jest w każdym przypadku inny, więc pokrewieństwo pozostaje połowiczne i nie zapowiada zgodności ani składu, ani przebiegu działania u pacjenta.

Sweet Berry Kush powstała z połączenia Banana OG z Purple Punch i trafia do polskich aptek od tego samego wytwórcy co Mimosa. Profil terpenowy ma jednak opisany inaczej: prowadzi w nim limonen, podczas gdy zestawienie pozycji aptecznych wskazuje dla Mimosy pinen. Wspólny rodzic nie wyrównał zatem składu, co dobrze pokazuje, jak niewiele graf rodowodów przesądza o chemii gotowego surowca.

Poza tą jedną pozycją graf nie łączy Mimosy z niczym, co da się dziś wykupić w polskiej aptece. Clementine w naszym zestawieniu nie występuje, Purple Punch również, więc pary rodzicielskiej nie ma z potomkiem jak porównać na tym rynku. Krótka lista rodzeństwa nie jest tu luką w danych, tylko odwzorowaniem tego, co realnie dopuszczono do obrotu. Pole rodzeństwa ma w tym klastrze treść przy 29 z 85 kultywarów, więc jeden wpis nie jest wynikiem ubogim, tylko normą dla grafu budowanego wyłącznie z potwierdzonych rodowodów.

Najczęściej zadawane pytania o odmianę Mimosa

Czy Mimosa jest dostępna w polskich aptekach?

Tak, w jednej wersji, którą dostarcza S-LAB. Bieżącą dostępność trzeba sprawdzać na dzień wizyty, bo lista pozycji w hurtowniach zmienia się niezależnie od tego, co stoi w artykule.

Jaki rodowód ma Mimosa?

Clementine skrzyżowana z Purple Punch. Taki rodowód podają baza seedfinder.eu oraz serwis strainpedia.com, przypisując krzyżówkę hodowcy Symbiotic Genetics.

Który terpen prowadzi w profilu Mimosy?

Zależy od tego, co się liczy. Zestawienie pozycji aptecznych opisuje Mimosę jako pinenową, a udziały podawane przez bazę stawiają na pierwszym miejscu kariofilen.

Czy istnieją badania nad samą Mimosą?

Nie istnieją. Publikacje dotyczą pojedynczych terpenów, nie tego kultywaru, i prowadzono je na myszach oraz na hodowlach komórkowych.

Czy Mimosę można kupić bez recepty?

Nie można. Susz konopny wydawany jest w kategorii Rpw, czyli wyłącznie na receptę wystawioną przez lekarza.

Czym Mimosa różni się od Sweet Berry Kush?

Wspólnym rodzicem obu odmian jest Purple Punch, ale drugi rodzic jest inny, a źródło wskazuje dla Sweet Berry Kush limonen jako terpen wiodący.

Tekst redakcyjny redakcji ubucha.pl, o charakterze informacyjnym. Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza ani farmaceuty. Susz konopny jest surowcem farmaceutycznym wydawanym z przepisu lekarza w kategorii Rpw.

Podziel się:
Zaufanie
Dowiedz się więcej o nas
Darmowa wysyłka
Od 49PLN - paczkomatem
Łatwy kontakt
Masz pytania? Skontaktuj się z nami.
Lojalność
Jedyny taki program - zbieraj buchy

Nie odchodź…

Mam coś dla Ciebie:

Udało się!

Rabat dodany - zobaczysz go w kasie :)

There has been a problem

Unfortunately this discount cannot be applied to your cart.

Strona tylko dla osób pełnoletnich.

Czy masz ukończone 18 lat?

Buch z Tobą