Desert Flame (Cannabis flos Medezin): co da się ustalić, a czego nie

Desert Flame trafia do polskich aptek pod jedną marką, a jej rodowód pozostaje poza dokumentacją. Skład profilu i deklarowaną moc opisuje za to jedno źródło, i to pod inną nazwą. Zebraliśmy to, co da się o niej powiedzieć bez zgadywania.

Skąd pochodzi Desert Flame i kto ustalił jej rodowód?

Nie wiadomo. W grafie rodowodów tego klastra Desert Flame ma rodziców oznaczonych jako nieznani: hodowca ich nie ujawnił, a zebrane bazy odmian albo o niej milczą, albo podają wersje nie do pogodzenia. Sama nazwa handlowa nie jest wskazówką i nie zastąpi brakującego wpisu o pochodzeniu.

Taki zapis nie jest luką w tabeli, którą ktoś zapomniał wypełnić. Na 85 kultywarów opisywanych w tym klastrze rodowód udało się ustalić przy 60, a przy 25 zostaje wartość nieznany. Powody bywają dwa: hodowca traktuje krzyżówkę jako tajemnicę handlową albo krążące opisy przypisują tej samej nazwie różnych rodziców i żadnej wersji nie da się uznać za ustaloną.

Odczytywanie pochodzenia z nazwy handlowej kusi, ale niczego nie rozstrzyga. W tym samym zestawieniu wyraz kush noszą kultywary, z których połowa ma udokumentowanych rodziców, a połowa nie ma ich wcale, więc wspólne słowo w nazwie nie świadczy o pokrewieństwie w żadną stronę. Desert Flame nie dzieli nawet takiego wyrazu z inną pozycją z listy, a gdyby dzieliła, i tak nie byłoby to podstawą do dopisania jej rodziców.

Dla czytelnika oznacza to jedno ograniczenie: o tej odmianie nie da się powiedzieć, do której rodziny odmian jej bliżej, ani czego spodziewać się po niej na podstawie krewnych. Bieżącą listę pozycji, które da się dziś wykupić w aptece, prowadzimy w zestawieniu dostępnych odmian medycznej marihuany.

Który wytwórca dostarcza Desert Flame do polskich aptek?

Jeden. W zestawieniu pozycji aptecznych Desert Flame występuje wyłącznie pod marką Medezin i jest to jedyna odmiana tego wytwórcy, jaką w tym klastrze notujemy. Jedna pozycja znaczy też, że nie ma drugiej wersji tego samego kultywaru, z którą dałoby się ją zestawić.

Wytwórca Pozycje z tą odmianą Czym różnią się wersje
Medezin jedna drugiej wersji nie ma, więc nie ma czego porównywać

Brak drugiej wersji jest sam w sobie informacją. Tam, gdzie ten sam kultywar dostarcza dwóch wytwórców, widać, jak daleko od siebie potrafią odejść deklaracje z opakowań oraz opisy sprzedażowe dla rośliny noszącej jedną nazwę. Przy Desert Flame takiego zestawienia nie ma, więc wszystko, co o niej wiadomo, pochodzi z jednego łańcucha dostaw.

Obecność pozycji w aptece nie jest stanem trwałym. Susz apteczny wchodzi na rynek na podstawie pozwolenia z terminem ważności, jedzie do hurtowni partiami i znika z półki, gdy partia się skończy albo gdy wytwórca przemebluje portfolio. Dlatego to, co realnie da się dziś zamówić z receptą, sprawdza się w bieżącym zestawieniu, a nie w opisie odmiany, który starzeje się wolniej. O samym wytwórcy piszemy osobno, w tekście o Medezinie.

Deklarowana zawartość THC dla tej pozycji mieści się w przedziale 18,0-22,0%. Wytwórca podaje jedną wartość nominalną, a przepisy dopuszczają odchylenie o dziesiątą jej część w każdą stronę, więc uczciwym zapisem jest przedział, a nie liczba z etykiety. Wartość pochodzi od jednego źródła i dotyczy tej jednej pozycji, nie odmiany w ogóle.

Zapis w bazie wymaga jeszcze jednego zastrzeżenia. Pozycja figuruje tam pod nazwą Amnesia Haze z dopiskiem Desert Flame w nawiasie, więc opis składu i mocy jest przypisany do hasła, którego w polskim wykazie aptecznym jako osobnej odmiany nie ma. Kto szuka pod samą nazwą Desert Flame, tego wpisu nie znajdzie, choć dotyczy on dokładnie tej pozycji.

Osobną sprawą jest susz sprzedawany bez recepty, na przykład w sklepowej kategorii susz. To inny rodzaj towaru niż surowiec apteczny, podlega innym przepisom i nie da się go z tym drugim zestawiać ani zamieniać.

Czym pachnie Desert Flame i skąd biorą się opisy jej smaku?

Nie wiemy, bo żadne z zebranych źródeł nie notuje dla tej pozycji ani jednej nuty zapachowej. Skład profilu jest opisany, ale opis składu to nie jest opis zapachu: wymienia związki obecne w surowcu, a nie wrażenie, jakie daje otwarte opakowanie.

Sam skład podaje jedno źródło i wymienia w nim mircen, kariofilen, limonen, humulen oraz pinen. Najwyższy udział przypisano w nim mircenowi. Drugie z zebranych źródeł tej pozycji nie prowadzi, więc potwierdzenia z niezależnej strony nie ma i cały opis składu wisi na jednym wpisie.

Samych udziałów nie przepisujemy. Wpis podaje je bez wskazania całości, wobec której są liczone, a przy innych pozycjach tego serwisu te same rubryki domykają się na zupełnie innych sumach. Ułamek bez mianownika wygląda na odczyt z aparatury, a jest wagą redakcyjną.

Mircen bywa opisywany jako nuta ziemista i korzenna, czasem z akcentem dojrzałego owocu, ale to charakterystyka związku chemicznego, a nie pomiar wykonany na tej odmianie. Przeniesienie takiego opisu na susz zakłada, że wiadomo, ile tego związku w nim jest wobec pozostałych, a akurat tego dla Desert Flame nikt nie podał.

Opis zapachu jest przy tym relacją, nie parametrem. Ten sam susz pachnie inaczej po dłuższym przechowywaniu, inaczej po rozdrobnieniu i inaczej w zależności od tego, kto go wącha, bo lotnych składników ubywa z czasem oraz wraz z temperaturą otoczenia. Bazy odmian potrafią przepisywać takie opisy od siebie nawzajem, przez co jedno zdanie hodowcy sprzed lat wraca potem jako fakt na kilkunastu stronach.

Przy tej odmianie ta droga jest zamknięta z prostego powodu: nie ma nawet pierwotnego opisu zapachu, który dałoby się powielać. Zamiast go dopisywać, zostawiamy puste miejsce, bo wymyślony aromat brzmiałby dokładnie tak samo wiarygodnie jak zmierzony.

Po jakim czasie susz zaczyna działać i jak długo to trwa?

Rozstrzyga o tym droga podania, a nie nazwa na opakowaniu. Waporyzacja daje pierwsze odczucia w ciągu kilku minut, połknięcie dopiero po kilkudziesięciu. Dla samego Desert Flame nikt takiego pomiaru nie wykonał, więc to, co niżej, dotyczy sposobu przyjęcia surowca i obowiązuje tak samo przy każdej innej odmianie.

Droga podania rozstrzyga o przebiegu bardziej niż sama odmiana. Po waporyzacji substancja przechodzi z płuc do krwi niemal natychmiast, więc pierwsze odczucia pojawiają się po kilku minutach, nasilenie rośnie jeszcze przez kilkanaście do trzydziestu minut, a całość mija w ciągu dwóch do czterech godzin. Po połknięciu surowiec pokonuje najpierw jelito i wątrobę, więc na pierwsze odczucia czeka się od pół godziny do dwóch, a epizod ciągnie się sześć, niekiedy osiem godzin. Stąd bierze się najczęstsza pomyłka przy podaniu doustnym: kto uzna po trzydziestu minutach, że nic się nie dzieje, i dobierze porcję, dostanie obie dawki naraz. Powyższe przedziały opisują drogę podania, nie tę odmianę; badania farmakokinetycznego dla pojedynczego kultywaru nie opublikowano.

Dla tej odmiany dochodzi jeszcze jedno zastrzeżenie. Skoro składu lotnych związków nikt dla niej nie opisał, nie ma nawet materiału do spekulacji, czy przesuwałby on moment pojawienia się efektu. Zostaje sama droga podania, ta sama dla każdego suszu, oraz odstęp między kolejnymi porcjami, o którym rozstrzyga lekarz prowadzący.

Co wykazano w badaniach nad mircenem, a czego nie?

Wykazano coś o mircenie, nie o Desert Flame. Trzy prace, które trzymamy w bazie dowodowej tego klastra, dotyczą pojedynczego terpenu podawanego myszom, w dawkach i drogami niemającymi odpowiednika w inhalacji suszu. Dla samej odmiany nie ma ani jednego badania klinicznego ani obserwacyjnego.

Praca Model Co wykazano
do Vale TG, Furtado EC, Santos JG, Viana GS, Phytomedicine 2002, PMID:12587690 gryzoń (mysz, podanie dootrzewnowe) Mircen podany dootrzewnowo (100-200 mg/kg) zmniejszał aktywność ruchową myszy w teście otwartego pola, wydłużał czas snu wywołanego pentobarbitalem (przy 200 mg/kg ok. 2,6-krotnie) i zmniejszał liczbę wejść do otwartych ramion labiryntu podwyższonego krzyżowego, co autorzy opisali jako słaby efekt anksjogenny, a nie anksjolityczny.
Rao VS, Menezes AM, Viana GS, Journal of Pharmacy and Pharmacology 1990, PMID:1983154 gryzoń (mysz) Mircen (10-40 mg/kg) zmniejszał reakcje bólowe u myszy w testach hot plate i writhing wywołanym kwasem octowym; efekt był znoszony przez nalokson i johimbinę, co wskazuje na udział receptorów alfa2-adrenergicznych i uwalniania endogennych opioidów.
Wagner JK, Gambell E, Gibbons T, Martin TJ, Kaplan JS, NeuroSci 2024, PMID:39728677 gryzoń (mysz, pary wziewne) Przy krótkich zaciągnięciach parą, naśladujących wziewne podanie u człowieka, beta-mircen działał przeciwlękowo w podwyższonym labiryncie krzyżowym u samic myszy, a u samców wyłącznie przy pojedynczym zaciągnięciu. W przeciwieństwie do linalolu mircen nie dawał efektu synergicznego z kannabidiolem u żadnej z płci.

Tabela opisuje właściwości cząsteczki, nie rośliny. Mircen podawano zwierzętom w izolacji, w dawkach przeliczanych na masę ciała, a susz niesie dziesiątki innych lotnych związków, których wzajemnego wpływu żadna z tych prac nie mierzyła. Profil terpenowy Desert Flame nie jest publicznie udokumentowany, więc brakuje nawet punktu wyjścia do przenoszenia takiego wniosku na tę pozycję.

U ludzi nie wykazano, żeby sam mircen łagodził bezsenność przy dawkach typowych dla inhalacji suszu. Kierunek efektu u gryzoni zależy od drogi podania i od płci: po wstrzyknięciu dootrzewnowym w 2002 roku opisano efekt lekko anksjogenny, a po podaniu wziewnym w 2024 roku efekt przeciwlękowy u samic. Te dwa wyniki nie znoszą się, tylko pokazują, że wniosek zależy od warunków, których żadna popularna baza odmian nie podaje.

Po drugiej stronie stoi materiał, który dowodem nie jest. W zebranych źródłach nie ma ani jednej publikacji wytwórcy o tej pozycji, a relacje pacjentów, jeśli gdzieś padają, dotyczą pojedynczych osób oraz pojedynczych partii przy nieznanym sposobie przyjęcia. Rozdzielamy oba zbiory właśnie po to, żeby drugi nie wyglądał jak przedłużenie pierwszego.

Jakie działania niepożądane zgłaszano po tej odmianie?

Żadnych pod tą nazwą. Nadzór nad bezpieczeństwem farmakoterapii porządkuje zgłoszenia według produktu leczniczego oraz serii, a nazwa kultywaru nie jest w nim osobną pozycją, więc lista objawów przypisana wyłącznie Desert Flame nie istnieje i przy obecnym sposobie zbierania danych powstać nie może.

Zgłoszenia o działaniach niepożądanych zbiera się dla produktu leczniczego z numerem serii, a nie dla nazwy odmiany, więc poniższe dotyczy suszu konopnego jako grupy surowców. Powtarzają się przede wszystkim suchość w jamie ustnej, przekrwienie oczu oraz przyspieszenie akcji serca. Rzadziej opisywane są zawroty głowy przy szybkiej pionizacji, ospałość w ciągu dnia i przejściowe pogorszenie pamięci świeżej, a także niepokój nasilający się wraz z dawką. Osobną sprawą są leki przyjmowane równolegle, zwłaszcza uspokajające i wpływające na krzepnięcie: ich ocena wymaga znajomości całej listy preparatów, nie opisu rośliny. Częstości tych objawów nie podajemy liczbowo, bo publiczne zestawienia dla suszu konopnego w Polsce nie rozdzielają ich na poszczególne produkty.

Wobec Desert Flame nie ma nic ponad to. Nie znaczy to, że odmiana jest łagodniejsza albo ostrzejsza od pozostałych: znaczy tylko, że pytanie o jej własny profil bezpieczeństwa nie ma dziś adresata w danych. Objawy zgłasza się lekarzowi prowadzącemu, a podejrzenie działania niepożądanego produktu leczniczego przyjmuje również urząd rejestracji.

W jakiej temperaturze waporyzuje się susz z przewagą mircenu?

Nie ma tu jednej właściwej liczby, bo ustawienie waporyzatora to nie jest temperatura suszu. Publiczne bazy danych chemicznych podają dla beta-mircenu wrzenie w okolicy 166-167 °C pod ciśnieniem atmosferycznym, tyle że w komorze urządzenia panują inne warunki, a wyświetlacz pokazuje odczyt z grzałki.

Temperatura wrzenia mówi, kiedy czysty związek przechodzi w parę pod ciśnieniem atmosferycznym, a nie kiedy opuszcza złoże roślinne. W suszu ten sam terpen tkwi w matrycy razem z pozostałymi składnikami, uwalnia się stopniowo już poniżej swojej temperatury wrzenia i ubywa go w trakcie sesji. Stąd biorą się tabele przypisujące terpenom pojedyncze wartości, które potrafią sobie przeczyć, gdy zestawić kilka z nich obok siebie. Rozpisujemy to osobno w tekście o tym, dlaczego ustawienie waporyzatora nie równa się temperaturze suszu, oraz w zestawieniu temperatur parowania terpenów.

Przy Desert Flame dochodzi ograniczenie znane z poprzednich sekcji. Skoro pełnego składu nikt nie opublikował, nie da się powiedzieć, który związek odparuje pierwszy przy danym ustawieniu ani co zostanie w komorze pod koniec sesji. Zostaje zasada ogólna, dotycząca całego suszu, a nie wskazówka wyprowadzona z tej odmiany. Więcej o samym mircenie zebraliśmy w osobnym opracowaniu.

Które odmiany są z Desert Flame spokrewnione?

Żadna, której pokrewieństwo dałoby się wykazać. Lista powiązanych kultywarów jest dla tej pozycji pusta, a przy nieustalonych rodzicach nie ma z czego jej zbudować, bo rodzeństwo wyprowadzamy z grafu rodowodów i bez wpisu o rodzicach graf nie ma tej odmiany czym połączyć.

Pusta lista bywa poprawnym wynikiem także przy znanym rodowodzie. Jeśli rodzicami są landrasy albo szerokie rodziny stylu, dwa kultywary dzielące takiego przodka nie stają się przez to rodzeństwem, bo są to kategorie, a nie zidentyfikowane pojedyncze odmiany. Wśród 85 pozycji tego klastra niepustą listę powiązań ma 29.

Przy Desert Flame powód jest jednak inny i trzeba go rozdzielić. Tu lista nie jest pusta dlatego, że rodzice okazali się zbyt szeroką kategorią, tylko dlatego, że rodziców nie znamy wcale. Gdyby wytwórca kiedyś ich ujawnił, graf dałoby się uzupełnić w jednym miejscu, a powiązania pojawiłyby się same.

Do czasu takiej publikacji Desert Flame stoi w zestawieniu jako pozycja bez sąsiadów: bez rodziców, bez rodzeństwa, bez opisanego składu. Co dostarcza sam wytwórca, opisujemy osobno, a całą listę odmian trzymamy w zestawieniu aktualnie dostępnych odmian.

Najczęściej zadawane pytania o Desert Flame

Czy Desert Flame to indica czy sativa?

Nie da się tego rozstrzygnąć na podstawie zebranych źródeł. Rodowód odmiany pozostaje nieustalony, a bez rodziców nie ma czego zaklasyfikować. Sam podział na te dwie kategorie jest zresztą przy dzisiejszych mieszańcach coraz mniej rozłączny.

Ilu wytwórców dostarcza Desert Flame do polskich aptek?

Jeden, Medezin, i to w jednej pozycji asortymentowej. Skład oferty bywa zmienny, więc aktualność sprawdza się w bieżącym zestawieniu odmian, a nie w opisie samej odmiany.

Jaką zawartość THC deklaruje się dla Desert Flame?

Przedział 18,0-22,0%. Wytwórca podaje jedną wartość nominalną, a przepisy dopuszczają odchylenie o dziesiątą jej część w każdą stronę, więc pojedyncza liczba wyglądałaby na pomiar, którym nie jest.

Czy profil terpenowy Desert Flame jest gdzieś opisany?

Tak, ale opisuje go tylko jedno źródło, i to pod nazwą Amnesia Haze z dopiskiem Desert Flame. Wymienia mircen, kariofilen, limonen, humulen oraz pinen, z najwyższym udziałem mircenu. Drugie źródło profilowe tej pozycji nie prowadzi.

Czy mircen działa nasennie?

U ludzi tego nie wykazano przy dawkach odpowiadających inhalacji suszu. Prace, którymi dysponujemy, dotyczą myszy, a ich wynik zmieniał się zależnie od drogi podania oraz płci zwierząt.

Czy Desert Flame można kupić bez recepty?

Nie. Susz w jakości farmaceutycznej wydaje się wyłącznie z przepisu lekarza, w kategorii Rpw, i nie jest towarem sklepowym.

Susz konopny jest surowcem farmaceutycznym wydawanym z przepisu lekarza w kategorii Rpw. Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza ani farmaceuty. Tekst redakcyjny redakcji ubucha.pl.

Podziel się:
Zaufanie
Dowiedz się więcej o nas
Darmowa wysyłka
Od 49PLN - paczkomatem
Łatwy kontakt
Masz pytania? Skontaktuj się z nami.
Lojalność
Jedyny taki program - zbieraj buchy

Nie odchodź…

Mam coś dla Ciebie:

Udało się!

Rabat dodany - zobaczysz go w kasie :)

There has been a problem

Unfortunately this discount cannot be applied to your cart.

Strona tylko dla osób pełnoletnich.

Czy masz ukończone 18 lat?

Buch z Tobą