
Afghan Kush (Cannabis flos Canopy Growth): haszyszowa landrasa bez ustalonego rodowodu
Afghan Kush ma w polskich aptekach jedną wersję i rodowód, którego nikt nie ujawnił. Zbieramy to, co podają o niej dwa polskie źródła, i pokazujemy, gdzie kończy się dokumentacja, a zaczyna opis sprzedawcy.
Czym jest ta odmiana i skąd pochodzi?
Rodowód Afghan Kush pozostaje nieustalony: żaden hodowca nie opublikował listy rodziców, a dostępne bazy podają samą nazwę. Opisy handlowe umieszczają tę odmianę wśród historycznych landras z regionu Hindukuszu, czyli populacji uprawianych lokalnie od pokoleń, a nie wśród współczesnych krzyżówek. Te dwie rzeczy nie są sprzeczne.
Landrasa to populacja utrwalona przez klimat i lokalną uprawę, a nie przez pracę hodowlaną z zapisanym doborem par. Nikt nie prowadził dla niej dokumentacji, którą dałoby się dziś odtworzyć, więc wartość nieustalona w grafie rodowodów tego klastra nie oznacza luki w naszych danych, tylko stan wiedzy o roślinie. Tak samo opisanych jest 25 z 85 kultywarów obecnych w polskich aptekach.
Ostrożności wymaga sama nazwa. Słowo afghani funkcjonuje u hodowców jak etykieta stylu, a nie jak jedna zidentyfikowana roślina, więc jego obecność w opisie niczego nie dowodzi. Dokładnie z tego powodu nie dopisujemy tej odmianie rodziców na wyczucie: pochodzenie wpisane po podobieństwie nazwy tworzy fałszywe połączenia, które potem wędrują dalej po sieci już jako fakt.
Potwierdzić da się niewiele. Obie polskie bazy opisujące tę pozycję klasyfikują ją jako indicę i są w tym zgodne. Zgadzają się też co do wpisu rejestrowego, w którym jako wytwórca surowca figuruje Canopy Growth. Poza tym o pochodzeniu Afghan Kush nie ma publicznie nic więcej.
Którzy producenci dostarczają tę odmianę do polskich aptek?
Jeden. Afghan Kush trafia do polskich aptek wyłącznie od Canopy Growth, pod marką medyczną Spectrum Therapeutics, i odpowiada jednej pozycji w inwentarzu tego klastra. Pytanie o różnice między wersjami aptecznymi ma więc tutaj pustą odpowiedź: nie ma z czym porównywać, bo drugiego wytwórcy tej nazwy na rynku nie ma.
| Wytwórca | Jak pozycja wygląda w rejestrze | Czym różni się ta wersja |
|---|---|---|
| Canopy Growth, marka Spectrum Therapeutics | Cannabis flos, surowiec przypisany do Canopy Growth; oba polskie źródła podają ten sam wpis | Jedyna wersja apteczna, więc bez punktu odniesienia |
Spectrum Therapeutics to marka medyczna Canopy Growth, dlatego na opakowaniu i w opisie potrafią stać dwie różne nazwy tego samego surowca. Pacjent szukający pozycji pod nazwą marki zobaczy w rejestrze wytwórcę, a szukający wytwórcy zobaczy w katalogu aptecznym markę. To nie są dwa produkty. Pozostałe pozycje tego dostawcy zebraliśmy w osobnym zestawieniu portfolio Spectrum Therapeutics.
Obecność w sprzedaży jest zmienna. Pozwolenia, przydziały i dostawy przesuwają się w cyklu miesięcy, więc pozycja widoczna dziś w kilkunastu aptekach potrafi zniknąć na kwartał, a potem wrócić pod tym samym numerem rejestru. Dlatego aktualnej listy nie umieszczamy tutaj: stoi ona w zestawieniu dostępnych odmian, prowadzonym osobno.
Jedno ze źródeł opisuje dostępność tej pozycji jako wysoką, ale jest to ocena katalogowa sprzed publikacji, a nie stan magazynu konkretnej apteki. Sprawdzenie na dziś wygląda tak samo jak przy każdej pozycji z kategorii Rpw: pyta o nią lekarz wystawiający receptę albo farmaceuta realizujący zamówienie.
Jak pachnie i smakuje ta odmiana?
Ziemią i haszyszem, z korzenną ostrością oraz żywiczną nutą sosnową w tle. Tak opisują aromat tej odmiany polskie bazy, a wrażenie piżmowo-haszyszowe jest tym, co odróżnia ją od cytrusowych pozycji z tego samego portfolio. Smak idzie za zapachem i bywa opisywany jako ciężki.
Za tym wrażeniem stoją cztery nazwy: humulen, kariofilen, mircen, pinen. Oba polskie źródła podają dokładnie ten sam zestaw, co w tym klastrze zdarza się rzadko: spośród 24 odmian opisanych przez obie bazy składy pokrywają się w trzech, a rozjeżdżają w 21. Afghan Kush należy do tych trzech, więc jest jedną z nielicznych pozycji, przy których nie trzeba pisać, że źródła sobie przeczą.
Ciężka, chmielowo-korzenna strona zapachu wiąże się z humulenem oraz kariofilenem, sosnowy akcent wnosi pinen, a ziemiste tło mircen. Zastrzeżenie brzmi jednak tak: bazy opisują aromat oraz zestaw nazw, a nie wynik analizy serii wydanej z apteki, więc otwarte opakowanie potrafi rozłożyć akcenty inaczej.
Udziałów procentowych przy tych nazwach nie podajemy, i nie chodzi tu o przesadną ostrożność. Jedna z baz przypisuje wszystkim czterem pozycjom identyczną wagę, czyli nie zawiera żadnego rankingu, druga podaje kolejność wagową. Same sumy też się rozjeżdżają: w jednym sprawdzonym zestawieniu udziały dodają się do 46 procent, w drugim do 73, w trzecim do 83. Mianownik jest zatem w każdym z nich inny, a liczb z dwóch stron nie da się zestawić.
Po jakim czasie odmiana zaczyna działać i jak długo utrzymuje się efekt?
Rozstrzyga o tym droga podania, a nie sam kultywar. Wdychana para działa niemal od razu i kończy się w ciągu kilku godzin, natomiast surowiec połknięty odzywa się z wyraźnym opóźnieniem oraz utrzymuje znacznie dłużej. Dla samego Afghan Kush nikt tych przedziałów nie mierzył osobno.
Droga podania rozstrzyga o przebiegu bardziej niż sama odmiana. Po waporyzacji substancja przechodzi z płuc do krwi niemal natychmiast, więc pierwsze odczucia pojawiają się po kilku minutach, nasilenie rośnie jeszcze przez kilkanaście do trzydziestu minut, a całość mija w ciągu dwóch do czterech godzin. Po połknięciu surowiec pokonuje najpierw jelito i wątrobę, więc na pierwsze odczucia czeka się od pół godziny do dwóch, a epizod ciągnie się sześć, niekiedy osiem godzin. Stąd bierze się najczęstsza pomyłka przy podaniu doustnym: kto uzna po trzydziestu minutach, że nic się nie dzieje, i dobierze porcję, dostanie obie dawki naraz. Powyższe przedziały opisują drogę podania, nie tę odmianę; badania farmakokinetycznego dla pojedynczego kultywaru nie opublikowano.
Opisy handlowe przypisują tej odmianie działanie sedujące, ale słowo w katalogu nie przesuwa powyższych przedziałów. Wynikają one z tego, jak substancja dostaje się do krwiobiegu, i byłyby takie same dla pozycji opisanej jako pobudzająca. Różnica między odmianami, jeśli istnieje, dotyczy charakteru odczucia, a nie zegara.
Co wiadomo, a czego nie wiadomo o działaniu tej odmiany?
Zmierzono działanie mircenu u gryzoni, a nie działanie Afghan Kush u ludzi. Dla tej odmiany nie opublikowano żadnego badania z udziałem pacjentów, więc każde zdanie przypisujące jej konkretny efekt pochodzi z opisu sprzedawcy albo z relacji użytkowników. Poniżej rozdzielamy te dwa porządki, bo w opisach zwykle się mieszają.
W piśmiennictwie o mircenie stoją trzy pozycje. Praca do Vale i współpracowników z 2002 roku (Phytomedicine, PMID:12587690) opisała u myszy po podaniu dootrzewnowym spadek aktywności ruchowej oraz przedłużenie snu wywołanego pentobarbitalem, a w labiryncie podwyższonym krzyżowym słaby efekt anksjogenny. Rao z zespołem (1990, Journal of Pharmacy and Pharmacology, PMID:1983154) uzyskał zmniejszenie reakcji bólowych u myszy, znoszone przez nalokson i johimbinę. Wagner z zespołem (2024, NeuroSci, PMID:39728677) podał mircen w krótkich zaciągnięciach parą; u samic wyszedł efekt przeciwlękowy, u samców pojawiał się on dopiero po jednym zaciągnięciu. Wszystkie trzy zbieramy razem w osobnym wpisie o mircenie.
U ludzi nie wykazano, żeby sam mircen łagodził bezsenność przy dawkach typowych dla inhalacji suszu. Kierunek efektu u gryzoni zależy od drogi podania i od płci: po wstrzyknięciu dootrzewnowym w 2002 roku opisano efekt lekko anksjogenny, a po podaniu wziewnym w 2024 roku efekt przeciwlękowy u samic. Te dwa wyniki nie znoszą się, tylko pokazują, że wniosek zależy od warunków, których żadna popularna baza odmian nie podaje.
Po stronie opisów zostaje niewiele: obie bazy klasyfikują tę pozycję jako indicę, jedna dopisuje działanie relaksujące. To deklaracja katalogowa, a nie wynik pomiaru na serii wydanej z apteki, i tak należy ją czytać.
Jakie działania niepożądane zgłaszano po tej odmianie?
Żadnych pod tą nazwą. Publiczne zestawienia bezpieczeństwa nie prowadzą rubryki dla kultywaru, a Afghan Kush jest w polskich aptekach jedną pozycją jednego wytwórcy, więc nawet gdyby ktoś je liczył osobno, próba byłaby zbyt mała, żeby cokolwiek z niej wynikało. Poniższe dotyczy całej grupy surowca.
Zgłoszenia o działaniach niepożądanych zbiera się dla produktu leczniczego z numerem serii, a nie dla nazwy odmiany, więc poniższe dotyczy suszu konopnego jako grupy surowców. Powtarzają się przede wszystkim suchość w jamie ustnej, przekrwienie oczu oraz przyspieszenie akcji serca. Rzadziej opisywane są zawroty głowy przy szybkiej pionizacji, ospałość w ciągu dnia i przejściowe pogorszenie pamięci świeżej, a także niepokój nasilający się wraz z dawką. Osobną sprawą są leki przyjmowane równolegle, zwłaszcza uspokajające i wpływające na krzepnięcie: ich ocena wymaga znajomości całej listy preparatów, nie opisu rośliny. Częstości tych objawów nie podajemy liczbowo, bo publiczne zestawienia dla suszu konopnego w Polsce nie rozdzielają ich na poszczególne produkty.
Wynika stąd jeszcze jedno. Nazwa odmiany nie przenosi historii bezpieczeństwa między produktami: gdyby ten sam kultywar pojawił się w aptece od innego wytwórcy, byłoby to inne pozwolenie oraz inne serie, mimo identycznego napisu na opakowaniu. Zestawień z różnych krajów prowadzonych pod jedną nazwą też nie wolno dodawać do siebie.
Jak waporyzować tę odmianę?
Ustawienie dobiera się do składu, a ten zaczyna się tutaj od mircenu. Mircen wrze w okolicy 167 stopni Celsjusza pod ciśnieniem atmosferycznym, pinen niżej, kariofilen znacznie wyżej. Tabela temperatur nie jest jednak instrukcją: liczba na wyświetlaczu urządzenia to nie jest temperatura suszu w komorze.
Zapisy zebrane w tym projekcie z bazy PubChem dają dla mircenu 166-167 stopni Celsjusza, dla pinenu około 156, dla kariofilenu 256-259. Humulen wypada z takiego porównania, bo jedyny dostępny pomiar wykonano pod obniżonym ciśnieniem, przy 99-100 stopniach i 3 mmHg, a takiej wartości nie wolno stawiać w jednej kolumnie z wrzeniem pod ciśnieniem atmosferycznym. Popularne tabele temperatur terpenowych mieszają oba rodzaje pomiarów i stąd biorą się w nich wartości niższe o kilkadziesiąt stopni. Rozbieramy to w osobnym tekście o porównywalności takich tabel.
W praktyce zmiana ustawienia przesuwa proporcje. Niżej para zabiera więcej lekkich terpenów i mniej kannabinoidów, wyżej dzieje się odwrotnie, a rozbieżność bywa wyczuwalna w smaku, zanim stanie się widoczna w odczuciu. Zakresy dla poszczególnych związków opisujemy w tekście o parowaniu terpenów.
Waporyzacja jako droga podania dotyczy też suszu dostępnego bez recepty, na przykład z kategorii susz. To inny surowiec niż opisywana tu pozycja apteczna i nie jest jej odpowiednikiem ani zamiennikiem, mimo że urządzenie bywa to samo.
Które odmiany są z nią spokrewnione?
Żadne. Graf rodowodów w tym klastrze ma dla Afghan Kush pustą listę i wynika to wprost z nieustalonego pochodzenia: bez znanych rodziców nie da się wskazać rodzeństwa, a dopisywanie go po podobieństwie nazwy tworzyłoby powiązania, których nikt nie udokumentował. Nazwa jest tu najgorszym możliwym tropem.
Człon kush nosi w tym zestawieniu dziesięć kultywarów: pięć z ustalonym rodowodem, pięć bez niego, a wśród tych drugich stoją Afghan Kush, Hindu Kush, Master Kush, OG Kush i Pink Kush. Blood Orange Kush ma udokumentowanych rodziców (lemon kush oraz guava kush), Afghan Kush nie ma żadnych, choć obie nazwy dzielą to samo słowo. Wspólny wyraz nie mówi więc nic o pokrewieństwie, w żadną stronę.
Osobno warto odnotować pozycję, z którą Afghan Kush myli się najłatwiej. Deep Breath ma tego samego wytwórcę, ten sam terpen wiodący i tak samo nieustalone pochodzenie, więc odcisk danych obu odmian pokrywa się niemal w całości. Pokrewieństwo z tego nie wynika. Różni je to, co widać w opisie: Deep Breath niesie żywiczno-cytrusowy akcent i opisuje ją jedno źródło, Afghan Kush trzyma się charakteru haszyszowo-ziemistego i ma zgodny opis w dwóch. Portret drugiej z nich prowadzimy osobno.
Najczęściej zadawane pytania o Afghan Kush
Czy Afghan Kush ma znany rodowód?
Nie. Żadne dostępne źródło nie podaje rodziców tej odmiany, a opisy handlowe sprowadzają ją do historycznej landrasy z regionu Hindukuszu. W grafie rodowodów tego klastra pochodzenie ma wartość nieustaloną i tak jest opisywane w tekście.
Który wytwórca dostarcza Afghan Kush do polskich aptek?
Spectrum Therapeutics, i jest to jedyna wersja tej odmiany na polskim rynku. We wpisie rejestrowym jako wytwórca surowca figuruje Canopy Growth, którego marką medyczną jest Spectrum Therapeutics.
Jakie terpeny wymieniają źródła dla Afghan Kush?
Humulen, kariofilen, mircen, pinen. Oba polskie źródła podają ten sam zestaw. Udziałów procentowych nie podajemy, bo mianownik jest w każdym zestawieniu inny, a jedno ze źródeł przypisuje wszystkim pozycjom identyczną wagę.
Czy Afghan Kush jest spokrewniona z Hindu Kush albo Master Kush?
Nie ma na to dowodu. Wszystkie trzy odmiany mają w tym zestawieniu nieustalone pochodzenie, a wspólne słowo w nazwie nie jest dowodem pokrewieństwa, ponieważ hodowcy używają go jak nazwy kategorii.
Po jakim czasie działa susz podany wziewnie, a po jakim doustnie?
Po waporyzacji pierwsze odczucia pojawiają się w ciągu kilku minut, a całość mija w dwie do czterech godzin. Po połknięciu na początek czeka się od pół godziny do dwóch godzin, a epizod trwa sześć, niekiedy osiem godzin. Przedziały dotyczą drogi podania, nie tej odmiany.
Czy zgłaszano działania niepożądane po Afghan Kush?
Nie pod nazwą odmiany. Zgłoszenie wiąże się z produktem leczniczym i numerem serii, więc statystyki dla pojedynczego kultywaru nie ma. Dla suszu konopnego jako grupy opisywane są przede wszystkim suchość w jamie ustnej, przekrwienie oczu oraz przyspieszenie akcji serca.
W jakiej temperaturze parują terpeny z profilu tej odmiany?
Mircen wrze w okolicy 166-167 stopni Celsjusza, pinen około 156, kariofilen 256-259. Dla humulenu dostępny jest wyłącznie pomiar pod obniżonym ciśnieniem, więc nie da się go zestawić z pozostałymi w jednej tabeli.
Tekst ma charakter informacyjny i nie jest poradą medyczną. Susz konopny jest surowcem farmaceutycznym wydawanym z przepisu lekarza w kategorii Rpw, a o zasadności jego zastosowania rozstrzyga lekarz prowadzący. Autor: ubucha.







