Odmiany na dzień: etykieta handlowa, której genom nie potwierdza

Podział na odmiany dzienne i nocne pochodzi z pary sativa i indica, a badania genomowe tej pary w roślinach nie odnajdują. Zbieramy, co z etykiety zostaje po sprawdzeniu, i czego nikt nie zmierzył.

Czy jakiekolwiek badanie wskazuje odmiany na dzień?

Żadne. Nie powstała praca kliniczna, która porównałaby odmianę opisaną jako dzienna z inną pod względem czujności albo sprawności w ciągu dnia. Trzy dostępne prace dotyczą genetyki oraz chemii rośliny, nie pacjenta, i wszystkie trzy podważają sam podział, z którego ta etykieta wyrasta. Poniżej stoi to, co w nich zmierzono.

Praca Model badania Wynik istotny dla etykiety Identyfikator
Watts S i wsp., Nature Plants, 2021 analiza ponad 100 próbek konopi z oznaczeniem zawartości terpenów i kannabinoidów oraz genotypowaniem ponad 100 000 miejsc polimorficznych materiał z etykietą sativa oraz materiał z etykietą indica nie dały się rozdzielić w skali całego genomu; etykieta wiązała się natomiast z zawartością kilku terpenów PMID:34650264
Smith CJ i wsp., PLOS ONE, 2022 analiza zawartości kannabinoidów i terpenów w próbkach handlowych z sześciu stanów USA powtarzalne chemotypy istnieją, lecz nazwy sprzedażowe nie trzymają się ich konsekwentnie; zależność bywa skrzywiona, czyli częstsza od przypadkowej, a mimo to nie wyłączna PMID:35588111
Sawler J i wsp., PLOS ONE, 2015 genotypowanie 14 031 miejsc polimorficznych w 81 próbkach konopi odurzających i 43 próbkach konopi włóknistych zgodność struktury genetycznej z deklarowanym pochodzeniem od sativy albo indiki wypadła umiarkowanie; nazwy odmian często nie wyznaczają odrębnej tożsamości genetycznej PMID:26308334

Praca z 2021 roku w Nature Plants zestawiła oznaczenia chemiczne z genotypem tych samych roślin. Przy ponad stu tysiącach sprawdzonych miejsc polimorficznych granica między materiałem opisanym jako sativa a materiałem opisanym jako indica nie pojawiła się wcale. Etykiety pochodziły od dostawców, próbek nie losowano, więc jest to obraz rynku, a nie eksperyment z przydziałem losowym.

Dwie pozostałe pozycje podchodzą do tego samego z innej strony. Analiza próbek handlowych z sześciu stanów USA znalazła powtarzalne grupy chemiczne, lecz nazwy sprzedażowe trzymały się ich tylko częściowo. Starsze genotypowanie ponad czternastu tysięcy miejsc dało zgodność umiarkowaną, a nie zerową, i tak też ją tutaj opisujemy.

Nie opublikowano badania sprawdzającego, czy odmiana opisana jako dzienna rzeczywiście mniej upośledza czujność albo sprawność w ciągu dnia niż jakakolwiek inna. Podział na odmiany dzienne i nocne nie jest kategorią badaną klinicznie, tylko opisem handlowym wywiedzionym z pary sativa i indica, a ta para nie rozdziela roślin genetycznie. Etykieta wiąże się co najwyżej ze składem terpenowym, a wpływu tego składu na czujność u człowieka nikt nie zmierzył.

Skąd wzięła się para sativa i indica?

Z handlu oraz z ogrodnictwa, nie z badań nad pacjentem. Para opisywała pokrój rośliny i pochodzenie geograficzne, a dopiero później dopisano do niej obietnicę pobudzenia albo wyciszenia. Genetyka tej dwójki nie potwierdza: deklarowane pochodzenie tłumaczy strukturę odmian tylko umiarkowanie, co pokazało genotypowanie z 2015 roku (PMID:26308334).

Ta sama pozycja przyniosła wynik, po którym widać, jak luźna bywa etykieta. Konopie włókniste wypadły genetycznie bliżej roślin typu indica niż roślin typu sativa. Materiał hodowany dla włókna nie ma nic wspólnego z porą dnia, a mimo to ląduje po jednej stronie podziału, którym rynek opisuje spodziewany efekt.

Granice tej pracy wymieniamy razem z jej wynikiem. Genotypowano w niej 14 031 miejsc polimorficznych w 43 próbkach konopi włóknistych oraz w 81 próbkach konopi odurzających, a więc na materiale zebranym wygodnie, nie losowo, i przy gęstości mniejszej niż w nowszych analizach. Zgodność nazwana umiarkowaną nie jest zgodnością żadną i tego jej odbierać nie wolno.

Nowsze dane niczego tu nie odwracają. Kiedy materiał z obiema etykietami zestawiono w skali całego genomu, nie było czego rozdzielać, a różnica między roślinami siedziała gdzie indziej, w kilku związkach lotnych.

Jakie cechy odmiany dają się tu w ogóle zmierzyć?

Skład lotny oraz chemotyp, czyli to, co widać w analizie próbki. Etykieta wiązała się w pracy z 2021 roku z zawartością kilku terpenów, a za ich stężenie odpowiadają warianty genetyczne w skupiskach genów kodujących syntazy terpenowe. Na tym mierzalny ślad etykiety się kończy.

Ślad jest wąski i nie prowadzi do pacjenta. Zmierzono zawartość związków w roślinie, a nie czujność u człowieka, i między jednym a drugim nie stoi żadne badanie. Dopisanie do profilu lotnego obietnicy pobudzenia byłoby wnioskiem, którego nikt nie sprawdził, choć brzmi wiarygodnie.

Poszczególne terpeny opisujemy osobno, razem z tym, czego o nich nie wiadomo: terpinolen, limonen oraz mircen. Żadna z tych stron nie przypisuje związkowi pory dnia, bo takiego pomiaru u ludzi nie ma.

Analiza próbek handlowych z sześciu stanów USA pokazała przy tym, że powtarzalne grupy chemiczne istnieją naprawdę. Problemem nie jest chemia, tylko przypisanie jej nazw: niektóre etykiety ciążą ku jednemu chemotypowi częściej, niż wynikałoby z przypadku, ale nigdy wyłącznie (PMID:35588111).

Czy nazwa odmiany zapowiada skład konkretnej dostawy?

Nie zapowiada go wiążąco. Autorzy analizy próbek handlowych stwierdzają wprost, że przyjęte nazewnictwo bywa oderwane od chemii materiału, który ma opisywać. Nazwa niesie informację o hodowcy i o partii, a nie gwarancję powtarzalnego składu w kolejnej dostawie. Rejestr apteczny opisuje pozycję, nie roślinę.

Wcześniejsze genotypowanie doszło do zgodnego wniosku od strony genomu: nazwy odmian często nie wyznaczają odrębnej tożsamości genetycznej, więc dwie partie pod jednym szyldem bywają różnymi roślinami. Autorzy nie twierdzą, że nazwy są bezwartościowe; twierdzą, że nie mają mocy, którą im się przypisuje.

Dla pacjenta w Polsce ma to skutek praktyczny. Pozycję apteczną identyfikuje nazwa rejestrowa razem z wytwórcą, a nie przymiotnik z opisu sklepowego. Bieżące zestawienie tych pozycji prowadzimy w wykazie dostępnych odmian, bo skład rynku zmienia się szybciej niż treść artykułu.

Praktyczny wniosek jest skromny i taki właśnie ma być. Ta sama nazwa u dwóch wytwórców bywa dwiema osobnymi pozycjami rejestrowymi, o osobno badanym składzie, a zbieżność nazw nie stanowi dowodu na zbieżność materiału. Sprawdzalne pozostaje to, co wytwórca zadeklarował dla danej serii oraz co wykazała analiza tej serii, i dopiero na tym da się cokolwiek oprzeć.

O czym decyduje lekarz, a o czym pacjent?

O doborze surowca decyduje lekarz prowadzący. Susz konopny bywa w Polsce wydawany wyłącznie z przepisu lekarza w kategorii Rpw, więc etykieta dzienna nie jest kryterium wyboru dostępnym pacjentowi w sklepie. Pacjent wnosi obserwacje: porę przyjmowania, tolerancję, objawy, i to one wracają do lekarza jako materiał do decyzji.

Lekarz waży rzeczy, których żadna etykieta nie zawiera: rozpoznanie, dotychczasowe leczenie, listę pozostałych preparatów oraz drogę podania. Nazwa handlowa wchodzi do tej rozmowy najwyżej jako skrót, którym pacjent opisuje wcześniejsze doświadczenie, i tak też bywa czytana.

Ta strona nie wskazuje żadnej pozycji ani żadnego producenta i nie podpowiada, czym zastąpić decyzję lekarską. Opisujemy wyłącznie to, co wynika z trzech prac o roślinie, oraz to, czego z nich nie wynika. Susz konopny jest surowcem farmaceutycznym wydawanym z przepisu lekarza w kategorii Rpw, a reklama produktów leczniczych wydawanych na receptę kierowana do publicznej wiadomości jest zabroniona.

Rozdział ról bywa mylony wtedy, gdy tekst sklepowy podsuwa etykietę jako podpowiedź. Opis handlowy nie ma statusu informacji o produkcie leczniczym; taką rolę pełnią charakterystyka pozycji oraz ulotka, do których sięgają lekarz i farmaceuta. Różnica nie jest formalnością, bo od niej zależy, czyja wiedza odpowiada za skutki.

Jak szybko zaczyna działać susz i jak długo to trwa?

Zależy to od drogi podania, nie od tego, czy odmianę nazwano dzienną. Różnica między wdychaniem par a połknięciem sięga godzin i jest większa niż jakakolwiek różnica między kultywarami opisana w dostępnych pracach. Poniższy opis dotyczy zatem drogi podania i tak go czytamy.

Droga podania rozstrzyga o przebiegu bardziej niż sama odmiana. Po waporyzacji substancja przechodzi z płuc do krwi niemal natychmiast, więc pierwsze odczucia pojawiają się po kilku minutach, nasilenie rośnie jeszcze przez kilkanaście do trzydziestu minut, a całość mija w ciągu dwóch do czterech godzin. Po połknięciu surowiec pokonuje najpierw jelito i wątrobę, więc na pierwsze odczucia czeka się od pół godziny do dwóch, a epizod ciągnie się sześć, niekiedy osiem godzin. Stąd bierze się najczęstsza pomyłka przy podaniu doustnym: kto uzna po trzydziestu minutach, że nic się nie dzieje, i dobierze porcję, dostanie obie dawki naraz. Powyższe przedziały opisują drogę podania, nie tę odmianę; badania farmakokinetycznego dla pojedynczego kultywaru nie opublikowano.

Jakie działania niepożądane opisano w badaniach nad odmianami na dzień?

Żadnych. Trzy prace, na których stoi ta strona, badały materiał roślinny, a nie pacjentów, więc nie zbierały zgłoszeń o objawach. Nie ma zatem osobnego zestawienia działań niepożądanych dla odmian opisywanych jako dzienne, bo nie ma też badania klinicznego, które taką grupę by wyodrębniło.

Zgłoszenia o działaniach niepożądanych zbiera się dla produktu leczniczego z numerem serii, a nie dla nazwy odmiany, więc poniższe dotyczy suszu konopnego jako grupy surowców. Powtarzają się przede wszystkim suchość w jamie ustnej, przekrwienie oczu oraz przyspieszenie akcji serca. Rzadziej opisywane są zawroty głowy przy szybkiej pionizacji, ospałość w ciągu dnia i przejściowe pogorszenie pamięci świeżej, a także niepokój nasilający się wraz z dawką. Osobną sprawą są leki przyjmowane równolegle, zwłaszcza uspokajające i wpływające na krzepnięcie: ich ocena wymaga znajomości całej listy preparatów, nie opisu rośliny. Częstości tych objawów nie podajemy liczbowo, bo publiczne zestawienia dla suszu konopnego w Polsce nie rozdzielają ich na poszczególne produkty.

Nie da się także podać częstości osobno dla materiału opisywanego jako dzienny, ponieważ zgłoszenia nie mają takiej rubryki. Etykieta handlowa nie wchodzi do dokumentacji pozycji rejestrowej, więc nawet gdyby ktoś zebrał komplet danych, nie miałby czym oddzielić grupy dziennej od reszty suszu.

Co zostaje z etykiety dziennej, gdy odjąć jej obietnicę?

Zostaje opis handlowy oraz wąski ślad chemiczny. Etykieta bywa skrótem myślowym sprzedawcy, przydatnym w rozmowie, lecz nieopisującym ani genomu rośliny, ani reakcji człowieka. Wszystko, co da się o pozycji powiedzieć z dokumentów, stoi w jej rejestrze, nie w przymiotniku doklejonym do nazwy.

Druga połowa tej samej etykiety ma u nas osobny tekst o odmianach na noc, gdzie dochodzi jeszcze metaanaliza dotycząca snu. Po stronie dziennej odpowiednika takiej pracy nie ma i to jest najważniejsza różnica między obiema połowami podziału.

Dostępność pozycji aptecznych zmienia się z miesiąca na miesiąc, bo zależy od dopuszczeń oraz od dostaw hurtowych, a poza tym obiegiem stoi sklepowy dział z suszem bez recepty. Opis, który da się sprawdzić, wymienia wytwórcę, nazwę rejestrową i zbadany skład, a nie porę dnia.

Zamiast przymiotnika zostaje więc dokumentacja: numer serii, wytwórca, deklarowana zawartość substancji czynnych oraz wynik badania profilu, jeżeli wytwórca taki wynik udostępnił. To materiał uboższy niż obietnica pory dnia, za to sprawdzalny, a odległość między jednym a drugim jest właśnie tematem tej strony.

Najczęściej zadawane pytania

Czy odmiana sativa to odmiana na dzień?

Nie w sensie, który dałoby się sprawdzić. Próbki opisane etykietą sativa i próbki opisane etykietą indica nie rozdzieliły się w analizie całego genomu, więc sama etykieta nie wyznacza grupy roślin o odmiennym działaniu.

Czy etykieta dzienna wynika z profilu terpenowego?

Częściowo. Etykieta wiązała się z zawartością kilku terpenów, za którą odpowiadają warianty genetyczne w skupiskach genów kodujących syntazy terpenowe. Nikt jednak nie sprawdził, czy ta różnica przekłada się na czujność u człowieka.

Czy nazwa odmiany gwarantuje ten sam skład w każdej dostawie?

Nie. W próbkach handlowych dają się wyodrębnić powtarzalne chemotypy, ale nazwy sprzedażowe nie odpowiadają im konsekwentnie, a zależność bywa częstsza od przypadkowej, nigdy zaś wyłączna.

Kto decyduje o doborze odmiany przy leczeniu konopiami?

Lekarz prowadzący, ponieważ susz konopny jest wydawany z przepisu lekarza w kategorii Rpw. Pacjent zgłasza obserwacje oraz objawy, natomiast dobór pozycji aptecznej pozostaje decyzją lekarską.

Ile trwa działanie suszu po waporyzacji, a ile po połknięciu?

Po waporyzacji pierwsze odczucia pojawiają się po kilku minutach, a całość mija w ciągu dwóch do czterech godzin. Po połknięciu na początek czeka się od pół godziny do dwóch, a epizod ciągnie się sześć, niekiedy osiem godzin.

Czy w badaniach nad odmianami dziennymi opisano działania niepożądane?

Nie, ponieważ takich badań nie ma. Zgłoszenia zbiera się dla produktu leczniczego z numerem serii, a wśród objawów powtarzają się przede wszystkim suchość w jamie ustnej, przekrwienie oczu oraz przyspieszenie akcji serca.

Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza ani treści ulotki produktu leczniczego.

Tekst redakcyjny: ubucha.

Podziel się:
Zaufanie
Dowiedz się więcej o nas
Darmowa wysyłka
Od 49PLN - paczkomatem
Łatwy kontakt
Masz pytania? Skontaktuj się z nami.
Lojalność
Jedyny taki program - zbieraj buchy

Nie odchodź…

Mam coś dla Ciebie:

Udało się!

Rabat dodany - zobaczysz go w kasie :)

There has been a problem

Unfortunately this discount cannot be applied to your cart.

Strona tylko dla osób pełnoletnich.

Czy masz ukończone 18 lat?

Buch z Tobą