Źle oznakowane produkty CBD: skąd wzięła się liczba 69 procent i co mierzy

Skąd bierze się liczba 69 procent, na jakiej próbie ją zmierzono i co pokazały nowsze badania z 2022 i 2024 roku. Odsetki podane razem z mianownikiem.

Liczba 69 procent krąży po branży od dziewięciu lat i prawie nigdy nie towarzyszy jej mianownik. Pochodzi z jednego badania: Bonn-Miller i współpracownicy kupili 84 produkty z kannabidiolem od 31 firm sprzedających w internecie i sprawdzili, ile z nich odpowiada etykiecie (Bonn-Miller i wsp., JAMA, 2017). Sama praca liczby 69 nie podaje; podaje, że prawidłowo oznakowanych było 30,95 procent. Odsetek bez mianownika łatwo przenieść na rynek, którego nie dotyczy, i właśnie to stało się z tą wartością. Ten tekst pokazuje, skąd bierze się reszta, na jakiej próbie i przy jakim kryterium ją zmierzono, w którą stronę szły rozbieżności i co o oznakowaniu wiadomo z nowszych, znacznie większych badań.

KLUCZOWE INFORMACJE
• W badaniu z 2017 roku prawidłowo oznakowanych było 30,95 procent z 84 produktów; 69 procent to dopełnienie tej wartości, a nie liczba wydrukowana w pracy.
• Kryterium było surowe: dopuszczalne odchylenie plus minus 10 procent od deklaracji.
• Największa grupa, 42,85 procent, zawierała więcej kannabidiolu, niż deklarowano, a nie mniej.
• THC wykryto w 18 z 84 próbek, czyli w 21,43 procent, w stężeniach do 6,43 mg/ml.
• Nowsze badania nie pokazują poprawy: w próbie 202 produktów z 2021 roku od deklaracji odbiegało 74 procent przy tym samym kryterium.

Skąd wzięła się liczba 69 procent?

Z odejmowania. Autorzy podali, że prawidłowo oznakowanych było 30,95 procent produktów, przy przedziale ufności od 22,08 do 41,49 procent. Wartość 69 procent to dopełnienie do stu i jest to działanie poprawne, ale trzeba wiedzieć, że w samej pracy takiej liczby nie ma, a przedział ufności przy odejmowaniu znika z pola widzenia.

Mianownik jest równie ważny i rzadko podawany. Zbadano 84 produkty od 31 firm, wyszukane w internecie i kupione między 12 września a 15 października 2016 roku na rynku amerykańskim. Był to więc dobór wygodny z jednego kanału sprzedaży w jednym kraju, sprzed dziesięciu lat, a nie próba reprezentatywna dla rynku europejskiego czy polskiego. Kryterium też trzeba znać, bo przesądza o wyniku: za prawidłowo oznakowany uznano produkt mieszczący się w przedziale od 90 do 110 procent wartości z etykiety. Przy łagodniejszym progu odsetek byłby niższy, a przy ostrzejszym wyższy, i to bez żadnej zmiany w samych produktach.

Wniosek dla czytelnika jest taki, że 69 procent to nie jest właściwość rynku CBD, tylko wynik jednego pomiaru o podanych granicach. Można się na niego powoływać, ale wyłącznie razem z próbą, krajem, rokiem i przyjętym odchyleniem.

Czy źle oznakowany znaczy, że CBD jest za mało?

Najczęściej nie i to jest najbardziej mylące w potocznym odczytaniu tej liczby. Produktów zawierających więcej kannabidiolu, niż podano na etykiecie, było 42,85 procent, a zawierających mniej 26,19 procent. Większa część rozbieżności szła więc w stronę, której konsument zwykle się nie spodziewa.

Źródłem pomyłki bywa sama terminologia pracy. Autorzy nazwali produkt niedoetykietowanym wtedy, gdy zawierał ponad 110 procent deklaracji, czyli gdy etykieta zaniżała rzeczywistą zawartość, a przeetykietowanym wtedy, gdy zawierał mniej niż 90 procent. W popularnych streszczeniach te dwa określenia bywają czytane odwrotnie i tak powstaje obraz rynku, na którym prawie połowa produktów jest rozcieńczona.

Nie znaczy to, że nadmiar jest korzystny. Oznacza tyle, że przyjęta ilość substancji jest nieprzewidywalna w obie strony, a przy produkcie sprzedawanym z deklaracją zawartości to sama w sobie wada. Osobno warto odnotować ustalenie, które w streszczeniach tej pracy ginie: tetrahydrokannabinol wykryto w 18 z 84 badanych próbek, czyli w 21,43 procent, w stężeniach dochodzących do 6,43 mg/ml. Dla części kupujących to informacja o innym ciężarze niż rozbieżność zawartości kannabidiolu, bo dotyczy substancji kontrolowanej, o czym piszemy szerzej przy legalności zakupów CBD w Polsce.

Czy od 2017 roku coś się zmieniło?

Dostępne pomiary nie pokazują poprawy, a jeden pokazuje pogorszenie. W analizie 202 produktów z kannabidiolem kupionych w amerykańskiej sprzedaży internetowej między październikiem a grudniem 2021 roku od deklarowanej zawartości odbiegało o co najmniej 10 procent aż 74 procent produktów, a 26 procent nie spełniało definicji typu podanego na opakowaniu (Gidal i wsp., Frontiers in Pharmacology, 2024). To ten sam próg odchylenia co w 2017 roku, więc liczby są porównywalne.

Kto tę pracę sfinansował, autorzy podają wprost: firma Jazz Pharmaceuticals, wytwórca leku na receptę z kannabidiolem, a więc podmiot konkurujący z rynkiem preparatów bez recepty. Fundator uczestniczył w projektowaniu badania, analizie danych i redakcji tekstu. Nie unieważnia to pomiaru, ale czytelnik ma prawo o tym wiedzieć.

Drugi punkt odniesienia jest od tego producenta niezależny. Wśród 516 przebadanych produktów miejscowych i jadalnych mniej niż 90 procent deklarowanej zawartości miało 40 procent, więcej niż 110 procent miało 18 procent, a w przedziale plus minus 10 procent mieściły się 42 procent (Gardener i wsp., Science of the Total Environment, 2022). Trzy pomiary z lat 2016, 2021 i 2022 dają więc odsetki niezgodnych rzędu 58 do 74 procent i żaden nie potwierdza tezy o poprawiającym się rynku.

Co pokazały badania europejskie?

Są, ale są znacznie mniejsze i trzeba je opisywać ostrożnie. Najczęściej przywoływana praca europejska zbadała 14 olejów z kannabidiolem dostępnych w handlu w krajach europejskich, z pełnym profilowaniem kannabinoidów, terpenów i produktów utleniania. Dziewięć z 14 próbek miało stężenie wyraźnie odbiegające od deklarowanego, a pięć zachowało kannabidiol w granicach uznanych za prawidłowe (Pavlovic i wsp., Molecules, 2018).

Próba czternastu produktów nie pozwala mówić o odsetku rynku i nie należy z niej wyciągać wartości procentowych, bo każdy pojedynczy produkt waży w niej ponad siedem punktów. Ustalenie brzmi więc skromniej: rozbieżności między etykietą a zawartością stwierdzono również w Europie, ale skali zjawiska nikt tu nie zmierzył na próbie porównywalnej z amerykańskimi. Autorzy zwracają przy tym uwagę na sam brak jednolitych wymagań jakościowych, który tę sytuację umożliwia.

Ta sama praca sprawdziła przy okazji dwie rzeczy pomijane w innych badaniach oznakowania: odcisk terpenowy próbek oraz produkty utleniania oleju użytego jako nośnik. Autorzy proponują traktować oba jako dodatkowe wskaźniki jakości, pierwszy dla odmiany surowca, drugi dla trwałości samego preparatu. Dla czytelnika oznacza to, że sama zgodność zawartości kannabidiolu z deklaracją nie wyczerpuje pytania o jakość produktu.

Dlaczego zawartość rozjeżdża się z etykietą?

Jedna z przyczyn jest fizyczna i dobrze zmierzona. W badaniu trwałości kannabidiolu rozpuszczonego w oleju słonecznikowym próbki przechowywane w otwartych fiolkach w temperaturze 40 stopni i przy wilgotności względnej 75 procent straciły 20,2 procent substancji już po 90 dniach, a po roku pozostał w nich 1,03 procent wyjściowej ilości. W fiolkach zamkniętych ubytek po 180 dniach wyniósł 16,5 procent, a po roku zostało 24,09 procent. W łagodniejszych warunkach, czyli w 25 stopniach i przy wilgotności 60 procent, olej był stabilny przez co najmniej 180 dni, a po roku zawierał 58,03 procent wartości początkowej (Kosović i wsp., Pharmaceutics, 2021). Kannabidiol w postaci proszku okazał się znacznie trwalszy, z ubytkiem około 10 procent w skali roku.

Badanie prowadzono w komorach stabilnościowych, na próbkach po 5 mg, w ciemności i według wytycznych ICH, a nie na produktach z półki sklepowej. Nie jest to więc pomiar tego, co dzieje się z butelką w domu, tylko wskazanie, jak silnie warunki przechowywania wpływają na wynik pomiaru po kilku miesiącach. Sfinansowało je czeskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, a autorzy nie zgłosili konfliktu interesów. Druga przyczyna jest prostsza: wymieszanie wyciągu z nośnikiem wymaga jednorodności, a bez niej stężenie różni się w obrębie jednej partii. Trzecia jest regulacyjna, bo obowiązku badania każdej partii gotowego wyrobu nie ma.

Co rozstrzyga certyfikat analizy, a czego nie?

Rozstrzyga jedno: co zmierzono w konkretnej partii w dniu badania. Nie rozstrzyga, co jest w butelce po sześciu miesiącach transportu i przechowywania, ani czy dokument w ogóle odnosi się do egzemplarza kupowanego, jeśli numer partii na certyfikacie nie zgadza się z numerem na opakowaniu. Wartość dowodowa rośnie, gdy laboratorium ma akredytację według normy ISO 17025.

Przy pozycji dotyczącej THC warto znać różnicę, której certyfikaty nie tłumaczą. Polska ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii w artykule 4 punkt 5 definiuje konopie włókniste przez sumę delta-9-THC oraz kwasu tetrahydrokannabinolowego w kwiatowych lub owocujących wierzchołkach rośliny, z których nie usunięto żywicy, nieprzekraczającą 0,3 procent suchej masy, zaokrągloną do jednego miejsca po przecinku. Próg dotyczy więc rośliny, a nie gotowego produktu, i sumuje obie substancje bez współczynnika, podczas gdy certyfikatowa pozycja Total THC przelicza kwas współczynnikiem 0,877. Dla tej samej próbki liczba ustawowa wychodzi wyższa. Osobno warto pamiętać, że kannabidiol pozostaje w Unii nieautoryzowaną nową żywnością, a powiadomienie sanitarne nie jest zezwoleniem. Jak wąski bywa margines przy samym progu, opisujemy przy problemie gorących plonów.

Najczęściej zadawane pytania

Skąd pochodzi liczba 69 procent źle oznakowanych produktów CBD?

Z odjęcia od stu wartości 30,95 procent, czyli odsetka produktów uznanych za prawidłowo oznakowane w badaniu 84 preparatów kupionych online w Stanach Zjednoczonych jesienią 2016 roku. Sama praca liczby 69 nie podaje, a przy odejmowaniu znika przedział ufności od 22,08 do 41,49 procent.

Czy 69 procent dotyczy rynku polskiego?

Nie. Próbę stanowiły 84 produkty od 31 firm sprzedających w internecie na rynku amerykańskim, kupione między 12 września a 15 października 2016 roku. Jest to dobór wygodny z jednego kanału sprzedaży, więc nie da się z niego wyprowadzić odsetka dla Polski ani dla Unii.

Czy źle oznakowany produkt zawiera mniej CBD, niż deklarowano?

Częściej więcej. W badaniu z 2017 roku 42,85 procent produktów zawierało więcej kannabidiolu, niż podano na etykiecie, a 26,19 procent mniej. Za odchylenie uznano różnicę większą niż 10 procent w którąkolwiek stronę, więc obie grupy trafiły do tej samej liczby zbiorczej.

Czy sytuacja poprawiła się po 2017 roku?

Dostępne pomiary tego nie pokazują. W próbie 202 produktów kupionych w 2021 roku od deklaracji odbiegało 74 procent przy tym samym kryterium 10 procent, a w próbie 516 produktów z 2022 roku w tym przedziale mieściły się 42 procent. Żaden z tych wyników nie jest lepszy od wyniku z 2016 roku.

Dlaczego zawartość CBD spada między produkcją a zakupem?

Kannabidiol rozpuszczony w oleju jest wrażliwy na temperaturę, wilgoć i dostęp powietrza. W badaniu trwałości próbki w otwartych fiolkach w 40 stopniach straciły 20,2 procent po 90 dniach, a po roku zostało 1,03 procent. W 25 stopniach olej był stabilny przez co najmniej 180 dni. Postać proszkowa okazała się znacznie trwalsza.

Czy certyfikat analizy gwarantuje zgodność z etykietą?

Gwarantuje wyłącznie wynik pomiaru wykonanego dla danej partii w dniu badania. Nie odpowiada za to, co dzieje się z produktem później, i traci wartość, gdy numer partii na dokumencie nie zgadza się z numerem na opakowaniu. Akredytacja laboratorium według normy ISO 17025 podnosi wiarygodność wyniku.

Przed zakupem warto poprosić sprzedawcę o certyfikat dla konkretnej partii i porównać zmierzoną zawartość z deklaracją na opakowaniu. Aktualną ofertę znajdziesz w kategorii olejki.

Artykuł ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie stanowi porady medycznej. Przed rozpoczęciem stosowania konopi lub CBD w celach terapeutycznych skonsultuj się z lekarzem, zwłaszcza jeśli przyjmujesz inne leki, jesteś w ciąży lub karmisz piersią.

Autor: Michał Waluk · Opublikowano: 2026-08-09 · Aktualizacja: 2026-08-16

Podziel się:
Zaufanie
Dowiedz się więcej o nas
Darmowa wysyłka
Od 49PLN - paczkomatem
Łatwy kontakt
Masz pytania? Skontaktuj się z nami.
Lojalność
Jedyny taki program - zbieraj buchy

Strona tylko dla osób pełnoletnich.

Czy masz ukończone 18 lat?

Buch z Tobą