Wzmożony apetyt po marihuanie - skąd się bierze gastrofaza? Neurobiologia, terapia, paradoks otyłości

Neurobiologia gastrofazy: neurony POMC, węch, grelina i insulina. Co naprawdę mówią badania o apetycie po THC i o niższym BMI regularnych użytkowników.

Wzmożony apetyt po marihuanie, w polskim slangu gastrofaza, przez dekady był anegdotą, którą każdy klinicysta znał, a nikt nie umiał wyjaśnić. Zmieniło się to w 2015 roku, kiedy zespół z Yale pokazał w Nature, że THC nie wyłącza ośrodka sytości w podwzgórzu, tylko go przestawia: te same neurony, które normalnie hamują jedzenie, zaczynają wydzielać peptyd, który je nasila. Poniżej rozkładamy ten mechanizm na części, sprawdzamy, co naprawdę mierzą badania nad greliną i leptyną, i pokazujemy, dlaczego regularni użytkownicy konopi mają statystycznie niższą częstość otyłości, mimo że w krótkim czasie jedzą więcej. Po drodze wskazujemy też liczby, które w popularnych opisach tego zjawiska nie mają pokrycia w żadnej pracy, choć powtarza je niemal każdy tekst na ten temat.

KLUCZOWE INFORMACJE
• THC aktywuje neurony POMC podwzgórza i przełącza ich wydzielanie z alfa-MSH na beta-endorfinę, a podanie naloksonu ten efekt znosi (Koch i wsp., Nature, 2015).
• Receptory CB1 nasilają jedzenie także przez węch, bo osłabiają hamowanie w opuszce węchowej (Soria-Gómez i wsp., 2014).
• Otyłość dotyczy 14,3 i 17,2 procent osób używających konopi co najmniej trzy dni w tygodniu wobec 22,0 i 25,3 procent nieużywających (Le Strat i Le Foll, 2011).
• Ten sam receptor CB1 w brzusznym prążkowiu działa odwrotnie, czyli hamuje jedzenie.

Czym jest gastrofaza i czym różni się od zwykłego głodu?

To farmakologicznie wywołane łaknienie, które pojawia się po spożyciu THC niezależnie od stanu odżywienia organizmu. W literaturze opisuje się je jako hiperfagię indukowaną kannabinoidami. Odróżnia je od głodu fizjologicznego jedna rzecz: nie sygnalizuje niedoboru energii. Można być najedzonym i mimo to odczuwać silną potrzebę jedzenia.

Kirkham w przeglądzie z 2009 roku opisuje ten stan przez dwa zjawiska naraz. Pierwsze to silne pragnienie konkretnego jedzenia, drugie to nasilenie jego właściwości zmysłowych oraz hedonicznych. Innymi słowy, jedzenie nie tylko bardziej się chce, ale też subiektywnie bardziej smakuje. Autor wiąże oba z fizjologiczną rolą endokannabinoidów w kontroli motywacji pokarmowej.

Mechanizm nie sprowadza się do jednego układu i to jest powód, dla którego efekt bywa tak trudny do przeczekania. THC działa równolegle na podwzgórze, na układ nagrody w prążkowiu, na drogę węchową i obwodowo na hormony przewodu pokarmowego. Każdy z tych szlaków opisano osobnym badaniem i każdy z nich pociąga zachowanie w tę samą stronę.

Warto od razu odnotować, czego w tym opisie nie ma. Nie ma zmierzonego odsetka osób, u których gastrofaza występuje. Liczba „85-95 procent użytkowników” krąży po tekstach popularnych bez badania, które by ją podpierało, i usunęliśmy ją z tego artykułu razem z przypisem, który jej nie zawierał.

Źródło: Kirkham, International Review of Psychiatry 2009.

Jak THC przestawia neurony sytości w podwzgórzu?

Neurony POMC w jądrze łukowatym podwzgórza to podstawowy ośrodek sytości u ssaków. Zespół Kocha sprawdził, czy wywołane kannabinoidami jedzenie u sytych myszy wiąże się ze spadkiem ich aktywności, i uzyskał wynik przeciwny do oczekiwanego. Pobudzenie receptora CB1 nasilało jedzenie, a jednocześnie zwiększało aktywność komórek POMC.

Wyjaśnienie leży w tym, że gen Pomc koduje dwa peptydy o przeciwnych działaniach: alfa-MSH, który hamuje jedzenie, oraz beta-endorfinę, czyli peptyd opioidowy, który je nasila. Pobudzenie CB1 zwiększało w podwzgórzu uwalnianie beta-endorfiny, ale nie alfa-MSH. Ta sama komórka zaczyna więc wysyłać przeciwny komunikat, zamiast po prostu zamilknąć.

Dowód przyczynowy autorzy zbudowali z dwóch stron. Wyciszenie neuronów POMC metodą DREADD osłabiało jedzenie napędzane przez CB1, a ich pobudzenie je wzmacniało. Podanie naloksonu, czyli antagonisty receptorów opioidowych, ogólnoustrojowo albo bezpośrednio do podwzgórza, blokowało ostry efekt pokarmowy CB1 w całości.

W tym samym badaniu pojawia się wątek energetyczny. Efekt wymagał adaptacji mitochondrialnych i znikał, gdy je zablokowano. Osobna praca Bénarda i współpracowników pokazała, dlaczego: receptory CB1 siedzą także w błonach mitochondriów neuronów, gdzie obniżają stężenie cyklicznego AMP, aktywność kinazy białkowej A i oddychanie komórkowe.

Warto zauważyć, czego to badanie nie rozstrzyga. Wykonano je na myszach, z użyciem narzędzi genetycznych i farmakologicznych niedostępnych w badaniach na ludziach, a wielkości efektu nie da się przełożyć na miligramy THC ani na czas trwania łaknienia u człowieka. Mechanizm jest opisany mocno, skala u ludzi znacznie słabiej.

Źródła: Koch i wsp., Nature 2015 oraz Bénard i wsp., Nature Neuroscience 2012.

Co węch ma wspólnego z apetytem po konopiach?

Więcej, niż sugeruje potoczne „wszystko lepiej pachnie”. Soria-Gómez i współpracownicy wykazali, że receptory CB1 nasilają jedzenie u głodzonych myszy właśnie przez poprawę wykrywania zapachów, a nie tylko przez ośrodki pokarmowe. Zapach jest w tym mechanizmie ogniwem sprawczym, nie efektem ubocznym.

Anatomia tego szlaku jest nietypowa. Receptory CB1 występują licznie na zakończeniach aksonów korowych neuronów glutaminianergicznych, które biegną z powrotem do opuszki węchowej i pobudzają tam hamujące komórki ziarniste. Kannabinoidy osłabiają to zstępujące pobudzenie, więc hamowanie w opuszce maleje, a sygnał zapachowy przechodzi dalej mocniej.

Autorzy potwierdzili to trzema drogami naraz: manipulacją farmakologiczną, manipulacją genetyczną oraz optogenetycznym pobudzaniem tego samego połączenia u żywego zwierzęcia. W każdym z tych układów wzrost wykrywania zapachów szedł w parze ze wzrostem ilości zjadanego pokarmu. To rzadki przykład domknięcia łańcucha od receptora do zachowania.

Wniosek ogólniejszy, który stawiają autorzy, wykracza poza konopie. Korowe projekcje zwrotne do opuszki węchowej wiążą stan wewnętrzny organizmu z percepcją, czyli głód dosłownie wyostrza zmysł. THC podpina się pod istniejący mechanizm głodu, zamiast tworzyć nowy.

Z tego wynika najprostsza rada praktyczna w całym artykule, a zarazem taka, której nikt nie stosuje. Skoro sygnał zapachowy jest ogniwem sprawczym, to usunięcie zapachu jedzenia z otoczenia osłabia bodziec u samego źródła. Zamknięta kuchnia, schowane opakowania i wywietrzone pomieszczenie robią tu więcej niż postanowienie, że się nie sięgnie po chipsy. Odwrotnie działa to u pacjenta, u którego apetyt jest celem terapii: tam zapach ciepłego posiłku jest częścią interwencji.

Źródło: Soria-Gómez i wsp., Nature Neuroscience 2014.

Czy receptory CB1 w prążkowiu na pewno nasilają jedzenie?

Nie zawsze i to jest ustalenie, które popularne opisy gastrofazy odwracają. Bellocchio i współpracownicy rozdzielili w mysim modelu dwie populacje receptorów CB1 i uzyskali dwa przeciwne wyniki. Receptory CB1 w brzusznym prążkowiu, działające przez hamowanie przekaźnictwa GABA-ergicznego, wywoływały efekt hipofagiczny, czyli zmniejszały jedzenie.

Efekt pobudzający apetyt pochodził od innej puli: receptorów CB1 modulujących przekaźnictwo pobudzające, glutaminianergiczne. Autorzy nazwali to dwubiegunową kontrolą jedzenia przez układ endokannabinoidowy. Wypadkowa zależy więc od tego, które synapsy dostaną sygnał, a nie od samego stężenia agonisty w mózgu.

Ma to konsekwencję, o której warto pamiętać przy czytaniu poradników. Zdania w rodzaju „THC zwiększa nagrodę z jedzenia w prążkowiu o kilkadziesiąt procent” nie mają oparcia w tej pracy, a właśnie ona jest najczęściej pod nie podpinana. Liczbę „30-50 procent” wycięliśmy z tego artykułu, bo nie występuje w żadnym z cytowanych źródeł.

To, co zostaje, jest mniej efektowne i bardziej użyteczne. Ten sam receptor w dwóch miejscach mózgu robi dwie przeciwne rzeczy, a obserwowana gastrofaza jest sumą tych sił, a nie prostym pobudzeniem ośrodka przyjemności. Dlatego reakcje bywają tak różne między osobami i między sesjami.

Osobno opisaliśmy, jak kannabidiol działa na szlak nagrody i na głód wywołany bodźcami. Źródło: Bellocchio i wsp., Nature Neuroscience 2010.

Co THC robi z greliną, insuliną i hormonami sytości?

Najlepszą odpowiedź daje badanie, w którym tym samym osobom podano konopie trzema drogami. Farokhnia i współpracownicy przeprowadzili randomizowaną próbę krzyżową z podwójnie ślepą próbą i placebo u dwudziestu osób używających konopi. W czterech sesjach podawano konopie doustnie, palone, waporyzowane albo placebo, w dawce około 50,6 mg THC.

Najwyraźniejszy wynik dotyczył insuliny. Skok insuliny obserwowany po placebo, wywołany zjedzeniem ciastka podczas sesji, był po podaniu konopi wytłumiony. Stężenia GLP-1, czyli jednego z hormonów sytości z przewodu pokarmowego, były pod wpływem konopi niższe niż po placebo. Oba efekty idą w stronę osłabienia sygnału „wystarczy”.

Grelina zachowała się inaczej, niż zwykle się pisze. Nie chodzi o prosty wzrost względem placebo, tylko o różnicę między drogami podania: stężenia greliny całkowitej podczas sesji z konopiami doustnymi były wyższe niż podczas sesji z konopiami palonymi i waporyzowanymi. Popularna liczba „wzrost greliny o 30-45 procent” nie pochodzi z żadnej pracy, którą udało się odnaleźć, i została z tego tekstu usunięta.

Leptyna zasługuje na osobne zdanie, bo popularne opisy przypisują jej sporo. W tym badaniu mierzono ją razem z pozostałymi hormonami, ale wśród wyników istotnych statystycznie autorzy jej nie wymieniają. Twierdzenie, że THC obniża wrażliwość podwzgórza na leptynę u człowieka, nie ma więc oparcia w tej pracy i w tej wersji artykułu go nie ma.

Dla osoby z cukrzycą ta sekcja ma bezpośrednie przełożenie. Nagłe spożycie dużej ilości węglowodanów prostych w fazie hiperfagii przy jednoczesnym wytłumieniu odpowiedzi insulinowej to układ, który wymaga planowania posiłków i kontroli glikemii, a nie improwizacji.

Dwie rzeczy o zasięgu tego badania. Objęło dwadzieścia osób, więc mówi o kierunku zmian, a nie o ich wielkości w populacji. Podano w nim konopie zawierające około 6,9 procent THC, czyli materiał z kanału medycznego albo badawczego, a nie produkt z zawartością do 0,3 procent. Przenoszenie tych wyników na legalnie dostępne wyroby konopne byłoby nadużyciem.

Źródło: Farokhnia i wsp., Translational Psychiatry 2020.

Jaką rolę odgrywa układ endokannabinoidowy w jelicie?

Jelito to drugie miejsce, w którym ten układ steruje jedzeniem, i robi to niezależnie od mózgu. Izzo i Sharkey w przeglądzie z 2010 roku opisują układ endokannabinoidowy jako rozłożony w całym przewodzie pokarmowym, ze zróżnicowaniem regionalnym oraz działaniem swoistym dla poszczególnych narządów.

Lista funkcji, które moduluje, jest długa: pobieranie pokarmu, nudności i wymioty, wydzielanie żołądkowe, gastroprotekcja, motoryka, transport jonów, czucie trzewne, stan zapalny jelita oraz proliferacja komórek. Celami komórkowymi są neurony jelitowego układu nerwowego, komórki nabłonka i komórki układu odpornościowego.

Warto zauważyć, że lista celów molekularnych wykracza poza same receptory kannabinoidowe. Autorzy wymieniają obok nich receptory TRPV1, receptory aktywowane przez proliferatory peroksysomów typu alfa oraz sieroce receptory GPR55 i GPR119. To dlatego skutki jelitowe konopi trudno sprowadzić do jednego receptora i jednego kierunku.

Praktyczna konsekwencja jest taka, że u części osób z przewlekłymi dolegliwościami przewodu pokarmowego poprawa apetytu po konopiach może wynikać nie tyle z pobudzenia ośrodka głodu, ile ze zmniejszenia dyskomfortu, który wcześniej to jedzenie utrudniał. To dwa różne mechanizmy o podobnym efekcie widocznym z zewnątrz.

Nowszy przegląd DiPatrizio dokłada do tego obrazu jeden wątek, który wiąże jelito z mózgiem bezpośrednio. Układ endokannabinoidowy uczestniczy w sterowanym z osi jelitowo-mózgowej pobieraniu tłuszczu i w sygnalizacji głodu, a także w utrzymaniu szczelności bariery jelitowej oraz w dynamicznych interakcjach z mikrobiotą. Autor zaznacza równocześnie, że dokładne mechanizmy nerwowe i molekularne w poszczególnych tkankach pozostają w dużej mierze nieopisane.

Źródła: Izzo i Sharkey, Pharmacology and Therapeutics 2010 oraz DiPatrizio, Cannabis and Cannabinoid Research 2016.

Do czego lekarze wykorzystują pobudzenie apetytu?

Do leczenia jadłowstrętu w chorobach wyniszczających, i to od ponad trzydziestu lat. Badanie rejestracyjne Beala i współpracowników objęło 139 pacjentów z jadłowstrętem związanym z AIDS i utratą masy ciała co najmniej 2,3 kg. Uczestnicy otrzymywali dronabinol 2,5 mg dwa razy dziennie albo placebo, a skuteczność oceniono u 88 z nich.

Wyniki są konkretne i warto je czytać dokładnie. Wzrost apetytu powyżej wartości wyjściowej wystąpił u 38 procent osób na dronabinolu wobec 8 procent na placebo. Nudności zmniejszyły się u 20 wobec 7 procent. Masa ciała w grupie aktywnej pozostała stabilna, podczas gdy w grupie placebo spadła średnio o 0,4 kg, ale ta akurat różnica nie osiągnęła istotności statystycznej.

Drugim obszarem jest jadłowstręt psychiczny, gdzie dowody są słabsze i ostrożniejsze. Andries i współpracownicy przeprowadzili u dwudziestu pięciu kobiet z ciężką, wieloletnią anoreksją krzyżowe badanie z placebo, podając dronabinol 2,5 mg dwa razy dziennie przez cztery tygodnie. Przyrost masy ciała ponad placebo wyniósł 0,73 kg i był istotny, ale wyniki w skali zaburzeń odżywiania nie zmieniły się wcale.

Trzeci obszar to kacheksja nowotworowa i tu warto uważać na skróty myślowe. Międzynarodowy konsensus z 2011 roku definiuje ją jako zespół wieloczynnikowy, polegający na postępującej utracie masy mięśni szkieletowych, którego nie da się w pełni odwrócić konwencjonalnym wsparciem żywieniowym. Samo pobudzenie apetytu jest więc elementem opieki wspierającej, a nie leczeniem zespołu, bo obok zmniejszonego przyjmowania pokarmu pracuje tam nieprawidłowy metabolizm.

Źródła: Beal i wsp., Journal of Pain and Symptom Management 1995, Andries i wsp., International Journal of Eating Disorders 2014 oraz Fearon i wsp., The Lancet Oncology 2011.

Co dokładnie pokazały badania nad dronabinolem?

Mniej, niż sugerują streszczenia krążące po internecie, i w jednym punkcie coś przeciwnego. Poniższa tabela zestawia trzy badania, które w tekstach o gastrofazie pojawiają się najczęściej, razem z tym, co naprawdę w nich zmierzono.

Badanie Układ Wynik
Beal 1995, n=139 dronabinol 2,5 mg dwa razy dziennie wobec placebo wzrost apetytu u 38 wobec 8 procent, masa ciała stabilna
Haney 2007, n=10 dronabinol 5 i 10 mg wobec marihuany 2,0 i 3,9 procent THC obie formy zwiększały podaż kalorii i masę ciała zależnie od dawki
Timpone 1997, n=52 dronabinol, megestrol i obie substancje razem megestrol plus 6,5 kg, terapia łączona plus 6,0 kg, sam dronabinol minus 2,0 kg

Trzeci wiersz wymaga komentarza, bo poprzednia wersja tego artykułu opisywała go odwrotnie. Dodanie dronabinolu do megestrolu nie poprawiło wyniku: grupa z samym megestrolem przybrała nieco więcej niż grupa łączona, a grupa z samym dronabinolem straciła na wadze. Dla megestrolu, ale nie dla dronabinolu, parametry farmakokinetyczne korelowały ze zmianą masy ciała i z ocenami głodu.

Badanie Haney warto czytać z uwagą na rozmiar. Objęło dziesięć osób zakażonych HIV, palących marihuanę, w dwóch szesnastodniowych pobytach szpitalnych. Wszystkie warunki z kannabinoidem poza najniższą dawką dronabinolu dawały wyraźne odurzenie, oceniane jednak jako przyjemne i bez pogorszenia funkcji poznawczych. Sen poprawiała wyłącznie marihuana o wyższej zawartości THC.

Źródła: Haney i wsp., JAIDS 2007 oraz Timpone i wsp., AIDS Research and Human Retroviruses 1997.

Dlaczego regularni użytkownicy mają niższą częstość otyłości?

Bo krótkotrwały wzrost jedzenia nie przekłada się prosto na masę ciała w skali lat. Le Strat i Le Foll przeanalizowali dwa reprezentatywne badania populacyjne dorosłych Amerykanów: NESARC z lat 2001-2002 oraz NCS-R z lat 2001-2003. Skorygowana częstość otyłości wyniosła 22,0 i 25,3 procent wśród osób niedeklarujących używania konopi przez ostatnie dwanaście miesięcy.

Wśród osób używających konopi co najmniej trzy dni w tygodniu te same wskaźniki wyniosły 14,3 oraz 17,2 procent. Różnicy nie tłumaczyło palenie tytoniu, a po korekcie na płeć i wiek używanie konopi wiązało się z różnicami we wskaźniku masy ciała w obu próbach. Autorzy formułują wniosek ostrożnie: częstość otyłości jest niższa u osób używających konopi niż u nieużywających.

Druga praca dokłada do tego obraz metaboliczny. Penner i współpracownicy przeanalizowali dane 4657 dorosłych z badania NHANES z lat 2005-2010, w tym 579 osób aktualnie używających konopi. Aktualne używanie wiązało się z 16 procent niższym stężeniem insuliny na czczo oraz 17 procent niższym wskaźnikiem insulinooporności HOMA-IR, a także z mniejszym obwodem talii.

Czego te dane nie mówią, jest równie ważne. To są badania obserwacyjne oparte na samoraportowaniu, więc nie ustalają przyczyny. Penner i współpracownicy nie znaleźli u osób aktualnie używających zależności od dawki, co przy związku przyczynowym byłoby oczekiwane. Marihuana nie jest tu więc metodą kontroli masy ciała, tylko zmienną, która z nią współwystępuje.

Wątek odchudzania rozwijamy osobno w tekście o tym, co badania mówią o kannabidiolu i masie ciała. Źródła: Le Strat i Le Foll, American Journal of Epidemiology 2011 oraz Penner i wsp., The American Journal of Medicine 2013.

Które przekonania o gastrofazie są fałszywe?

Cztery wracają najczęściej i każde da się rozstrzygnąć badaniem albo brakiem badania. Poniższa tabela zestawia je z tym, co naprawdę wiadomo, bez rozbijania każdego na osobną sekcję.

Przekonanie Stan wiedzy
Gastrofaza dotyczy prawie każdego nie ma badania, które podaje odsetek; opisy mówią o dużej zmienności między osobami
Kannabidiol też ją wywołuje CBD nie jest agonistą receptora CB1, więc mechanizm opisany przez Kocha go nie dotyczy
Gastrofaza prowadzi do tycia w dwóch dużych próbach populacyjnych otyłość była rzadsza u osób używających konopi
Dronabinol nie daje pełnego efektu daje: u Haney zwiększał podaż kalorii i masę ciała porównywalnie z paloną marihuaną

Osobno warto rozprawić się z pytaniem o czas trwania. Nie ma pracy, która mierzyłaby czas trwania samego łaknienia, są natomiast dane o różnicy między drogami podania. W kontrolowanym porównaniu Newmeyera i współpracowników istotny wzrost tętna wystąpił pół godziny po paleniu i waporyzacji, a po dawce doustnej dopiero po 1,5 oraz po 3 godzinach.

Stąd rozsądna praktyczna reguła: po drodze wziewnej wszystko dzieje się szybciej i szybciej mija, po doustnej wolniej i dłużej. Konkretne liczby godzin, którymi sypią poradniki, nie mają w literaturze pokrycia i lepiej ich nie powtarzać.

Ten sam wzorzec dotyczy piątego przekonania, rzadziej wypowiadanego wprost: że skoro mechanizm jest opisany, to efekt da się przewidzieć. Nie da się. Praca Bellocchia pokazuje, że wypadkowa zależy od tego, które synapsy dostaną sygnał, a badania kliniczne nad dronabinolem dają wyniki rozbieżne między badaniami o zbliżonych dawkach. Zmienność osobnicza jest tu regułą, nie odstępstwem.

Źródło: Newmeyer i wsp., Drug and Alcohol Dependence 2017.

Jak zapanować nad gastrofazą w praktyce?

Zależnie od tego, czy chcesz ją wykorzystać, czy ograniczyć. Dla pacjenta z kacheksją jest efektem pożądanym i warto pod nią podłożyć posiłek. Dla osoby, która nie chce nadwyżki kalorycznej, jest skutkiem ubocznym wymagającym przygotowania środowiska, bo w trakcie decyzje zapadają szybciej niż refleksja.

Sytuacja Co robić
Pacjent z jadłowstrętem lub kacheksją posiłek przygotowany wcześniej, wysokokaloryczny i łatwy do zjedzenia, podany w oknie największego łaknienia
Osoba pilnująca bilansu kalorycznego posiłek przed sesją, nawodnienie, produkty przetworzone poza zasięgiem ręki
Pacjent z cukrzycą kontrola glikemii, szybkie źródło glukozy pod ręką, posiłki o niskim indeksie glikemicznym
Osoba z zaburzeniem odżywiania decyzja wyłącznie z lekarzem prowadzącym, bo efekt bywa dwukierunkowy

Jedna uwaga do wiersza o cukrzycy. Badanie zespołu Farokhnia pokazało wytłumienie odpowiedzi insulinowej na posiłek pod wpływem konopi, więc problemem nie jest samo zjedzenie większej porcji, tylko to, że organizm reaguje na nią słabiej niż zwykle. To argument za pomiarem, nie za oszacowaniem na wyczucie.

Osobno warto zaplanować samo jedzenie, a nie tylko jego ograniczanie. Decyzje w fazie wzmożonego łaknienia zapadają szybko i padają na to, co jest najbliżej, więc przygotowany wcześniej posiłek wygrywa z postanowieniem podjętym w trakcie. U pacjenta oznacza to gotowe porcje w lodówce, u osoby pilnującej bilansu kalorycznego coś odwrotnego: pusty blat i produkty, po które trzeba się wybrać.

Dla osób, które chcą działania konopi bez pobudzania apetytu, rozstrzygający jest wybór kannabinoidu, a nie dawki. Różnice między poszczególnymi kannabinoidami opisaliśmy w porównaniu THC i THCV.

Kiedy w Polsce można legalnie sięgnąć po THC?

Wyłącznie w kanale medycznym, na receptę. Ziele konopi innych niż włókniste, czyli materiał zawierający powyżej 0,3 procent sumy delta-9-THC oraz kwasu tetrahydrokannabinolowego, jest środkiem odurzającym. Poza przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii jego posiadanie i obrót pozostają zabronione.

Próg 0,3 procent liczy się jako suma delta-9-THC i THCA, zaokrąglona do jednego miejsca po przecinku, i odnosi się do suchej masy kwiatowych lub owocujących wierzchołków, z których nie usunięto żywicy. Materiał mieszczący się poniżej tej wartości to konopie włókniste, obracane poza reżimem środków odurzających.

Kannabidiol nie figuruje w żadnym z wykazów substancji kontrolowanych, więc produkty z CBD nie podlegają temu reżimowi. Nie znaczy to jednak, że wywołują gastrofazę: nie są agonistami receptora CB1, a mechanizm opisany przez Kocha wymaga właśnie takiego pobudzenia. To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne dla każdego, kto szuka relaksu bez wilczego apetytu.

Osobno wypada odnotować, że artykuł opisuje fizjologię, a nie zachęca do sięgania po substancje psychoaktywne poza wskazaniami lekarskimi. Decyzja o terapii kannabinoidowej należy do lekarza prowadzącego i wymaga oceny chorób współistniejących oraz przyjmowanych leków.

Podstawa: ustawa z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii, tekst jednolity Dz.U. 2023 poz. 1939, art. 4 pkt 5 i pkt 37 w brzmieniu nadanym ustawą z 24 marca 2022 r. (Dz.U. 2022 poz. 763).

Podsumowanie: co z tego wynika dla czytelnika

Gastrofaza ma dobrze udokumentowaną podstawę neurobiologiczną i nie jest wymysłem folkloru. Pobudzenie receptora CB1 przestawia neurony POMC z sygnału sytości na sygnał głodu, wyostrza węch przez opuszkę węchową i zmienia hormonalną odpowiedź na posiłek. Trzy niezależne szlaki, trzy niezależne badania, zgodny kierunek.

Jednocześnie ten sam receptor w brzusznym prążkowiu hamuje jedzenie, a osoby używające konopi regularnie mają w dużych próbach populacyjnych niższą częstość otyłości niż nieużywające. Obraz nie jest więc prosty i każdy tekst, który sprowadza go do jednego mechanizmu, coś przemilcza.

Najwięcej zmieniło się w tej wersji artykułu w warstwie liczb. Ten tekst nie miał ani jednego identyfikatora pracy, a linki prowadziły do stron głównych czasopism, nie do badań. Po sprawdzeniu każdego cytowania u źródła pięć wartości procentowych okazało się niemożliwych do odnalezienia w cytowanych pracach, jedna praca nie istniała w bazie Europe PMC, dane z badania epidemiologicznego przypisano niewłaściwym grupom, a jeden wynik był opisany odwrotnie niż w oryginale.

Praktycznie zostają dwie rzeczy. Po pierwsze, jeśli sięgasz po THC z powodów medycznych, pobudzenie apetytu jest zamierzonym elementem terapii i warto pod nie podłożyć przygotowany posiłek. Po drugie, jeśli chcesz działania konopi bez tego efektu, decyduje wybór kannabinoidu, bo kannabidiol nie uruchamia mechanizmu, który za gastrofazę odpowiada.

Jeśli chodzi o samo zjawisko, warto zapamiętać jedną asymetrię. Mechanizm jest opisany precyzyjnie, bo pochodzi z badań na zwierzętach, gdzie da się wyłączyć pojedynczy receptor w pojedynczej strukturze. Skala i czas trwania u człowieka są opisane słabo, bo takich badań po prostu nie ma. Dlatego w tekstach o gastrofazie mechanizmy brzmią stanowczo, a liczby bywają zmyślone.

Najczęściej zadawane pytania

Czym dokładnie jest gastrofaza?

To wywołane przez THC łaknienie pojawiające się niezależnie od stanu odżywienia, opisywane w literaturze jako hiperfagia indukowana kannabinoidami. Kirkham charakteryzuje ją przez dwa zjawiska naraz: silne pragnienie jedzenia oraz nasilenie jego właściwości zmysłowych i hedonicznych. Nie jest to głód metaboliczny, bo nie sygnalizuje niedoboru energii.

Jak THC wywołuje wzmożony apetyt?

Przez receptory CB1 w kilku miejscach naraz. W podwzgórzu pobudzenie CB1 zwiększa aktywność neuronów POMC i przełącza ich wydzielanie z alfa-MSH na beta-endorfinę, a podanie naloksonu ten efekt znosi. Równolegle receptory CB1 osłabiają hamowanie w opuszce węchowej, przez co zapachy jedzenia są wykrywane sprawniej.

Czy kannabidiol powoduje gastrofazę?

Nie. Kannabidiol nie jest agonistą receptora CB1, a mechanizm opisany przez zespół Kocha wymaga właśnie pobudzenia tego receptora. Produkty zawierające wyłącznie CBD nie uruchamiają więc szlaku odpowiedzialnego za wzmożone łaknienie po THC. Kannabidiol nie figuruje też w wykazach substancji kontrolowanych.

Czy gastrofaza prowadzi do tycia?

Dane populacyjne mówią coś przeciwnego. Le Strat i Le Foll wykazali w dwóch reprezentatywnych próbach dorosłych Amerykanów, że otyłość dotyczy 14,3 i 17,2 procent osób używających konopi co najmniej trzy dni w tygodniu wobec 22,0 i 25,3 procent nieużywających. To dane obserwacyjne, więc nie rozstrzygają o przyczynie.

Jak długo trwa gastrofaza?

Nie ma badania, które mierzyłoby czas trwania samego łaknienia. Znana jest natomiast różnica między drogami podania: w kontrolowanym porównaniu Newmeyera wzrost tętna wystąpił pół godziny po paleniu i waporyzacji, a po dawce doustnej dopiero po 1,5 oraz po 3 godzinach. Droga wziewna działa szybciej i krócej.

Czy THC podnosi poziom greliny?

Badanie zespołu Farokhnia z 2020 roku wykazało, że stężenia greliny całkowitej były wyższe podczas sesji z konopiami doustnymi niż podczas sesji z konopiami palonymi i waporyzowanymi. W tej samej pracy konopie tłumiły poposiłkowy skok insuliny i obniżały stężenia GLP-1. Popularna liczba wzrostu o 30-45 procent nie pochodzi z żadnej odnalezionej pracy.

Kiedy pobudzenie apetytu jest korzystne leczniczo?

W chorobach wyniszczających. W badaniu Beala u 139 pacjentów z jadłowstrętem związanym z AIDS dronabinol w dawce 2,5 mg dwa razy dziennie zwiększył apetyt u 38 procent osób wobec 8 procent na placebo. W ciężkiej, wieloletniej anoreksji Andries odnotował przyrost masy ciała o 0,73 kg ponad placebo w ciągu czterech tygodni.

Czy diabetyk powinien uważać na gastrofazę?

Tak i z dwóch powodów naraz. Pierwszy to nagłe spożycie dużej ilości węglowodanów w fazie wzmożonego łaknienia. Drugi wynika z badania zespołu Farokhnia: konopie tłumiły poposiłkowy skok insuliny, więc organizm reaguje na ten sam posiłek słabiej niż zwykle. Konieczna jest kontrola glikemii i konsultacja z diabetologiem.

Produkty, które działają na układ endokannabinoidowy bez pobudzania apetytu, zebraliśmy w kategorii olejki konopne.

Artykuł ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie stanowi porady medycznej. Przed rozpoczęciem stosowania konopi lub CBD w celach terapeutycznych skonsultuj się z lekarzem, zwłaszcza jeśli przyjmujesz inne leki, jesteś w ciąży lub karmisz piersią.

Autor: Michał Waluk · Opublikowano: 2026-05-06 · Aktualizacja: 2026-08-10

Podziel się:
Zaufanie
Dowiedz się więcej o nas
Darmowa wysyłka
Od 49PLN - paczkomatem
Łatwy kontakt
Masz pytania? Skontaktuj się z nami.
Lojalność
Jedyny taki program - zbieraj buchy

Strona tylko dla osób pełnoletnich.

Czy masz ukończone 18 lat?

Buch z Tobą