
Od czego zależy moc suszu konopnego i czego nie mówi liczba na etykiecie
Moc surowca powstaje w czterech warstwach: genetyce, uprawie, obróbce po zbiorze i pomiarze. Wyjaśniamy, czym jest tolerancja wobec wartości deklarowanej i dlaczego porownywanie dwoch procentow prowadzi donikad.
Co właściwie mierzy liczba opisująca moc suszu?
Pytanie o moc konopi wygląda na proste, dopóki nie zajrzy się pod liczbę wydrukowaną na etykiecie. Ta liczba opisuje udział jednego związku w suchej masie surowca w chwili badania konkretnej partii. Nie opisuje siły doznania ani przyjętej dawki, tylko skład materiału, i od tego rozróżnienia zaczyna się cała reszta.
W nieogrzanym materiale roślinnym przeważa forma kwasowa, oznaczana jako THCA, która sama nie działa psychoaktywnie. Dopiero ogrzanie odłącza od niej grupę karboksylową i zamienia ją w formę aktywną. Raporty analityczne podają zwykle wartość przeliczoną, opisywaną jako całkowite THC, w której zawartość formy kwasowej mnoży się przez współczynnik 0,877 i dodaje do formy neutralnej.
Metoda oznaczenia decyduje o tym, którą z tych wartości w ogóle widzisz. Chromatografia cieczowa pracuje bez podgrzewania próbki, więc rozdziela obie formy. Chromatografia gazowa prowadzi oznaczenie w wysokiej temperaturze, która odszczepia grupę karboksylową jeszcze przed detekcją, więc jej wynik jest z natury wartością zsumowaną. Raport bez podanej metody nie pozwala zestawić dwóch liczb ze sobą, choć na papierze wyglądają identycznie.
Pobranie próbki dokłada trzecią warstwę niepewności. Badaniu podlega próbka, nie opakowanie, a materiał roślinny nie jest jednorodny: żywica gromadzi się nierówno w obrębie jednego kwiatostanu, a tym bardziej w obrębie całej serii. Liczba na etykiecie jest więc wynikiem pomiaru wykonanego na fragmencie tego, co pacjent dostaje do ręki, i tak trzeba ją czytać.
Dlaczego dwie partie tej samej odmiany różnią się mocą?
Bo na skład materiału pracują cztery warstwy, a nazwa odmiany opisuje tylko pierwszą z nich. Genetyka wyznacza pułap, uprawa decyduje, jak blisko tego pułapu dojdzie roślina, obróbka po zbiorze rozstrzyga o stratach, a pomiar zamienia to wszystko w jedną liczbę na opakowaniu.
| Warstwa | Co ustala | Czego nie zmieni |
|---|---|---|
| genetyka | które związki roślina w ogóle potrafi wytworzyć | nie da się przekroczyć pułapu wyznaczonego przez odmianę |
| uprawa | jak blisko tego pułapu dojdzie konkretna roślina | nie podniesie samego pułapu |
| zbiór i suszenie | ile z wypracowanej zawartości przetrwa do badania | nie wytworzy związków, których roślina nie zsyntetyzowała |
| pomiar | jaka wartość trafi na etykietę | nie zmienia rzeczywistego składu materiału |
W wykazie prowadzonym przez ten serwis stoi dziś sto czterdzieści jeden pozycji aptecznych od szesnastu wytwórców, a odpowiada im osiemdziesiąt pięć kultywarów. Dwadzieścia jeden z nich dostarcza więcej niż jeden wytwórca, a pozycja rekordowa rozchodzi się na pięciu wytwórców i osiem osobnych zapisów w obrocie. Jedna nazwa oznacza więc kilka niezależnych deklaracji, wystawionych na podstawie badań różnych partii.
Różnice nie biorą się ze złej woli. Materiał od dwóch wytwórców pochodzi z innych pomieszczeń uprawowych, innego harmonogramu zbioru oraz innego laboratorium, a każdy z tych elementów przesuwa wynik. Dochodzi do tego czas: po zbiorze skład zmienia się dalej, forma kwasowa powoli przechodzi w neutralną, a związki lotne odparowują, więc opakowanie zbadane w marcu nie jest tym samym materiałem w sierpniu.
Dlatego pytanie o moc odmiany jest źle postawione. Mocy nie ma odmiana, ma ją partia. Co jest w tej chwili do kupienia, sprawdzisz w katalogu dostępnych pozycji, a osobne teksty rozbierają poszczególne przedziały deklarowanej zawartości.
Czym jest tolerancja producenta wobec wartości deklarowanej?
To dopuszczalne odchylenie rzeczywistej zawartości od wartości wydrukowanej na opakowaniu, sięgające dziesięciu procent tej wartości. Deklaracja opisana jako dwadzieścia procent znaczy więc przedział mniej więcej od osiemnastu do dwudziestu dwóch, a partia z każdego miejsca tego przedziału spełnia deklarację tak samo dobrze.
Stąd bierze się reguła przyjęta w tym serwisie: zawartość podajemy jako zakres albo nie podajemy jej wcale. Pojedyncza liczba sugeruje precyzję, której pomiar nie ma, a czytelnik odczytuje ją jako parametr leku. Zakres mówi dokładnie tyle, ile wiadomo, i niczego więcej nie udaje.
Bywa jednak gorzej niż nieprecyzyjnie. Wśród osiemdziesięciu pięciu kultywarów z wykazu piętnaście ma źródła, które podają wartość, ale nie podają przy niej żadnej tolerancji. Wtedy nie da się zbudować nawet zakresu, więc wartości nie podajemy w ogóle, zamiast dorabiać do niej margines na własną rękę. Deklaracje w całym wykazie rozciągają się zresztą od wartości jednocyfrowych do przekraczających trzydzieści procent, co pokazuje, jak mało mówi sama pozycja w tym rozrzucie.
Praktyczna konsekwencja dotyczy porównywania ofert. Różnica dwóch punktów procentowych między dwiema pozycjami mieści się w szerokości samego przedziału tolerancji, więc nie jest różnicą, tylko szumem. Wybieranie na tej podstawie przypomina ocenianie termometru po ostatniej cyfrze wyświetlacza.
Dlaczego jedna liczba nie przewiduje działania u pacjenta?
Ponieważ po drugiej stronie stoi organizm, a nie próbka. Ten sam materiał osoba przyjmująca susz od dawna odbierze jako łagodny, a osoba bez wcześniejszej ekspozycji jako zbyt mocny. Decydują dawka, droga podania oraz dotychczasowa tolerancja, a żaden z tych elementów nie stoi na etykiecie.
Skład surowca to nie jeden związek. Obok formy aktywnej występują pozostałe kannabinoidy oraz związki lotne odpowiadające za zapach, a wszystkie razem tworzą profil, którego etykieta nie streszcza. Założenie, że składniki modulują nawzajem swoje działanie, funkcjonuje w piśmiennictwie jako hipoteza z częściowym poparciem, nie jako ustalenie, i tak je tutaj traktujemy.
Jak niepewny bywa ten profil, widać po samych źródłach. Spośród dwudziestu czterech kultywarów opisanych przez obie polskie bazy skład zgadza się w trzech, a różni w dwudziestu jeden. Udziałów procentowych nie podajemy nigdzie, bo ich sumy nie schodzą się do jednej całości: trzy zestawienia tych samych pozycji dały trzy różne wyniki. Bez wspólnej podstawy takiego ułamka nie da się porównać między odmianami.
Z tego powodu strona o mocy nie może być rankingiem. Ranking sugerowałby, że jedna wartość porządkuje pozycje od najsłabszej do najmocniejszej dla każdego czytelnika tak samo, a tak nie jest nawet dla dwóch osób z tym samym rozpoznaniem. Sposób przyjmowania oraz dobór surowca ustala lekarz prowadzący, ponieważ susz konopny jest wydawany z przepisu lekarza.
Po jakim czasie susz zaczyna działać i jak długo utrzymuje się efekt?
Odpowiedź zależy od drogi podania, nie od deklarowanej mocy. Przy waporyzacji odczucie przychodzi po kilku minutach, przybiera na sile jeszcze przez kwadrans do pół godziny, po czym cichnie w ciągu dwóch, najdalej czterech godzin. Podanie przez przewód pokarmowy wygląda inaczej i to ono bywa źródłem pomyłek.
Połknięty surowiec musi najpierw pokonać jelito i wątrobę, zanim cokolwiek dotrze do krwi. Wtedy pierwsze objawy przychodzą po pół godzinie, bywa że po dwóch, a schodzą dopiero po sześciu, czasem ośmiu godzinach. Stąd najczęstsza pomyłka przy pierwszym podaniu doustnym: druga porcja przyjęta po pół godziny spotyka się później z pierwszą.
Deklarowana moc nie przesuwa tych ram czasowych. Zmienia to, ile substancji czynnej niesie ta sama objętość materiału, czyli wpływa na dawkę, a nie na przebieg wchłaniania. Materiał o wyższej deklaracji wymaga zatem innej porcji, a nie innego zegara.
Podane zakresy pochodzą z opracowań dotyczących samej drogi wziewnej oraz doustnej, nie z badań nad którąkolwiek pozycją z wykazu. Do tego dochodzą czynniki po stronie pacjenta: waga, wcześniejsze obycie z lekiem, odstęp od posiłku, a przy wdechu również nastawa sprzętu i głębokość zaciągnięcia. Samo ustawienie waporyzatora jest zresztą osobną pułapką, bo wartość na wyświetlaczu nie jest temperaturą suszu w komorze.
Co wiadomo, a czego nie wiadomo o związku mocy z działaniem?
Wiadomo, że dawka ma znaczenie i że wyższa zawartość substancji czynnej w tej samej porcji materiału oznacza wyższą dawkę. Nie wiadomo natomiast, jak konkretna deklaracja przekłada się na efekt u konkretnej osoby, ponieważ badań porównujących nazwane kultywary między sobą po prostu nie ma.
Granica jest tu ostrzejsza, niż wygląda w tekstach o odmianach. Baza dowodowa tego projektu obejmuje prace nad pojedynczymi związkami lotnymi, w większości prowadzone na gryzoniach, i nie zawiera ani jednego badania mierzącego działanie surowca o określonej deklaracji u pacjenta. Dlatego nie znajdziesz tu liczby opisującej skuteczność ani ryzyko przy danej mocy: nie mielibyśmy czym jej podeprzeć.
Osobno stoi pytanie o zgodność deklaracji z niezależnym pomiarem. Rozbieżności między etykietą a wynikiem badania opisywano na rynkach, gdzie susz sprzedaje się poza apteką, ale przenoszenie tamtych wniosków na polski obrót apteczny byłoby nadużyciem, bo tryb dopuszczenia oraz nadzór wyglądają inaczej. Dla pozycji z polskiego wykazu nie znamy publicznie dostępnego porównania deklaracji z niezależnym pomiarem.
Co z tego wynika dla czytelnika? Że pytanie o liczbę procentów jest słabsze niż pytanie o to, czy dla danej partii istnieje badanie i co dokładnie zbadano. Pierwsze ma odpowiedź zawsze, także wtedy, gdy nic za nią nie stoi. Drugie bywa bez odpowiedzi, ale kiedy odpowiedź się pojawia, faktycznie coś znaczy.
Jakie działania niepożądane wiążą się z wyższą deklarowaną mocą?
Powtarzają się przede wszystkim: wysuszona jama ustna, kręcenie w głowie po nagłym wstaniu, ospałość za dnia oraz niepokój rosnący razem z porcją. Zgłaszane bywa też przyspieszenie akcji serca i przejściowe pogorszenie pamięci krótkotrwałej. Wyższa deklaracja podnosi dawkę, a z nią prawdopodobieństwo tych objawów.
Częstości podać nie możemy i to jest odpowiedź, nie unik. Zgłoszenia o niepożądanym działaniu przypisuje się konkretnemu produktowi z serią, nie liczbie wydrukowanej na opakowaniu, więc nie ma zbioru, z którego dałoby się wyprowadzić częstość objawu dla danego przedziału mocy. Wszystko, co da się tu napisać, odnosi się do suszu konopnego traktowanego łącznie, bez rozbicia na pojedyncze pozycje.
Ryzyko rosnące razem z dawką jest opisywane osobno w piśmiennictwie poświęconym używaniu konopi, przede wszystkim po stronie objawów psychicznych. Nie przenosimy tamtych ustaleń na konkretne pozycje apteczne, ponieważ dotyczą wzorca używania, a nie jednego opakowania z wykazu. Nowy objaw, który pojawił się po starcie terapii, jest sprawą dla lekarza prowadzącego, a nie materiałem do zestawiania z relacjami z forów.
Osobno trzeba liczyć się ze wzajemnym oddziaływaniem preparatów, przede wszystkim tych uspokajających i wpływających na krzepnięcie. Sama moc surowca nic tu nie rozstrzyga: liczy się komplet przyjmowanych preparatów, a nie deklaracja z etykiety.
Czego szukać zamiast porównywania procentów?
Trzech rzeczy, wszystkie do sprawdzenia na dokumentach partii. Po pierwsze, czy raport z badania w ogóle istnieje i czy podaje metodę oznaczenia. Po drugie, czy rozdziela poszczególne składniki zamiast podawać samą sumę. Po trzecie, czy numer partii na dokumencie zgadza się z numerem na opakowaniu.
Czytanie takiego raportu jest osobną umiejętnością i opisujemy je w przewodniku o czytaniu profilu odmiany. Bez tej podstawy porównywanie ofert sprowadza się do zestawiania liczb, których pochodzenia nie znasz, a to jest dokładnie ten rodzaj porównania, który wygląda na rzetelny i nie jest.
Przydaje się też odwrócenie kolejności pytań. Zamiast zaczynać od mocy, zacznij od wskazania oraz drogi podania, ponieważ to lekarz prowadzący dobiera surowiec do stanu pacjenta, a deklarowana zawartość jest tylko jednym z parametrów tego doboru. Ten sam mechanizm działa w drugą stronę: pozycja opisana jako mocna nie jest przez to lepsza, jest po prostu inaczej dawkowana.
Stan dostępności sprawdzisz w wykazie odmian medycznej marihuany. Asortyment zmienia się w rytmie dostaw oraz pozwoleń, a apteka nie ma obowiązku prowadzić wszystkich pozycji naraz, więc pytanie o dostępność materiału konkretnego wytwórcy lepiej zadać już przy składaniu zamówienia.
Najczęściej zadawane pytania o moc suszu konopnego
Czy wyższy deklarowany procent zawsze znaczy silniejsze działanie?
Nie. Wyższa deklaracja podnosi dawkę zawartą w tej samej porcji materiału, ale odbiór zależy również od drogi podania, dotychczasowej tolerancji oraz reszty składu surowca. Ta sama pozycja bywa odbierana zupełnie inaczej przez dwie osoby.
Co znaczy tolerancja dziesięciu procent wobec wartości deklarowanej?
Że rzeczywista zawartość może odbiegać od liczby na opakowaniu o dziesiątą część tej liczby w obie strony. Deklaracja opisana jako dwadzieścia procent oznacza w praktyce przedział od osiemnastu do dwudziestu dwóch.
Dlaczego nie podajecie procentów przy nazwach odmian?
Ponieważ zawartość zmienia się między partiami tej samej odmiany, a część źródeł nie podaje przy wartości żadnej tolerancji. Piętnaście kultywarów z wykazu ma właśnie taki opis, więc dla nich nie da się zbudować nawet zakresu.
Czym różni się forma kwasowa od aktywnej?
Forma kwasowa obecna w nieogrzanym surowcu nie działa psychoaktywnie. Dopiero ogrzanie odłącza od niej grupę karboksylową. Wartość całkowita w raporcie łączy obie formy z użyciem współczynnika 0,877, dlatego wyniki bez podanej metody oznaczenia nie są porównywalne.
Czy ta sama odmiana od dwóch wytwórców ma tę samą moc?
Nie musi. W wykazie dwadzieścia jeden kultywarów dostarcza więcej niż jeden wytwórca, a każda wersja ma własną deklarację opartą na badaniu innej partii, prowadzonej w innych warunkach uprawy.
Po jakim czasie działa waporyzowany susz?
Początek działania pojawia się w ciągu kilku minut, szczyt po kilkunastu do trzydziestu minut, a efekt utrzymuje się przez dwie do czterech godzin. Po podaniu doustnym początek odsuwa się o trzydzieści minut do dwóch godzin, a działanie trwa dłużej.
Tekst redakcyjny: redakcja ubucha.pl. Susz konopny jest surowcem farmaceutycznym wydawanym z przepisu lekarza w kategorii Rpw. Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarskiej.







