
Czy THC Obniża Poziom Testosteronu? Pełny Przegląd Badań 2026
Czy THC obniża poziom testosteronu u mężczyzn? Największe badanie populacyjne nie wykazało różnicy, a część prac pokazuje poziom wyższy. Przegląd danych.
Przekonanie, że palenie marihuany obniża testosteron, funkcjonuje na siłowniach i forach kulturystycznych jako rzecz oczywista. Dane u ludzi tego nie potwierdzają. Największe badanie populacyjne, jakie wykonano w tej sprawie, nie wykazało różnicy w stężeniu testosteronu między użytkownikami a osobami nigdy nieużywającymi, a mężczyźni, którzy używali marihuany najbardziej niedawno, mieli je nawet wyższe. Podobnie wypadło duże badanie duńskie. Sygnał wpływu istnieje, ale dotyczy przede wszystkim nasienia, a nie hormonów, i jest znacznie słabszy, niż sugeruje popularna narracja. Ten tekst rozkłada dostępne badania na czynniki pierwsze i pokazuje, które twierdzenia mają pokrycie w pracach naukowych, a które są powtarzaną bez sprawdzenia legendą siłowni. Przy każdej liczbie podajemy pracę, z której pochodzi.
KLUCZOWE INFORMACJE
• W badaniu NHANES obejmującym 1577 mężczyzn nie stwierdzono różnicy w stężeniu testosteronu między osobami, które kiedykolwiek używały marihuany, a tymi, które nigdy jej nie używały.
• W tym samym badaniu testosteron był wyższy u mężczyzn, którzy używali marihuany najbardziej niedawno, czyli w kierunku odwrotnym do popularnego przekonania.
• W duńskim badaniu 1215 młodych mężczyzn palacze marihuany mieli testosteron wyższy niż osoby nieużywające, na poziomie zbliżonym do palaczy papierosów.
• Lepiej udokumentowany jest wpływ na nasienie: używanie częstsze niż raz w tygodniu wiązało się z niższym o 28 procent stężeniem plemników.
• Nie istnieje metaanaliza łącząca badania nad THC i testosteronem, mimo że w tekstach popularnych bywa cytowana.
• Wpływ CBD na gospodarkę hormonalną u ludzi jest niezbadany, a przegląd prac nad męskim układem rozrodczym zgłasza sygnały niekorzystne, głównie z badań na zwierzętach.
Czy badania u ludzi potwierdzają, że THC obniża testosteron?
Nie w takiej formie, w jakiej się to powtarza. Największe badanie populacyjne nie wykazało różnicy między użytkownikami marihuany a osobami nigdy nieużywającymi, a tam, gdzie różnicę widziano, testosteron bywał u użytkowników wyższy. Wyraźniejszy i lepiej powtarzalny sygnał dotyczy jakości nasienia, a nie stężenia hormonu.
Trzeba przy tym oddzielić dwie rzeczy, które w tekstach popularnych zlewają się w jedno. Pierwsza to ostra reakcja na pojedynczą dawkę, opisana w literaturze z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, przemijająca w ciągu godzin. Druga to trwały stan hormonalny osoby, która używa marihuany regularnie od lat, mierzony w badaniach przekrojowych i kohortowych. Wniosek z pierwszej nie przenosi się automatycznie na drugą, a większość obiegowych twierdzeń robi dokładnie taki przeskok.
Osobno warto powiedzieć, czego w tej dziedzinie nie ma. Nie ma metaanalizy łączącej badania nad marihuaną a testosteronem, choć w polskojęzycznych tekstach krąży rzekoma praca z 2019 roku obejmująca ponad trzy tysiące mężczyzn. Wyszukiwanie w Europe PMC po tytule, autorze i temacie nie zwraca niczego, co odpowiadałoby temu opisowi, a identyfikatory podawane obok niej prowadzą do prac z zupełnie innych dziedzin. Zdania w dalszej części tego artykułu opierają się więc na pojedynczych badaniach, wymienionych z nazwy i z możliwością sprawdzenia.
Taki stan wiedzy nie oznacza, że THC jest dla układu hormonalnego obojętne. Oznacza, że twierdzenie o obniżeniu testosteronu przez marihuanę nie ma dziś w badaniach u ludzi tego oparcia, które by mu przypisywano, a osoba planująca decyzje zdrowotne powinna to wiedzieć przed, a nie po ich podjęciu.
Jak działa oś HPG i gdzie THC może w nią ingerować?
Oś podwzgórze, przysadka, jądra steruje produkcją testosteronu. Podwzgórze wydziela pulsacyjnie GnRH, przysadka odpowiada wyrzutem LH oraz FSH, a te pobudzają komórki Leydiga do produkcji testosteronu i komórki Sertoliego do wspierania spermatogenezy. Receptory kannabinoidowe CB1 występują na każdym piętrze tej osi.
To rozmieszczenie receptorów jest powodem, dla którego hipoteza o wpływie THC na męskie hormony w ogóle powstała, i jest ona farmakologicznie sensowna. Układ endokannabinoidowy uczestniczy w regulacji męskiego rozrodu na poziomie podwzgórza, jąder oraz samych plemników, a badania in vitro i na zwierzętach pokazują zaburzenia spermatogenezy, ruchliwości plemników i reakcji akrosomalnej po ekspozycji na kannabinoidy (du Plessis i wsp., Journal of Assisted Reproduction and Genetics, 2015).
Mechanizm nie jest jednak dowodem skutku. Między obserwacją, że receptor jest obecny w tkance, a twierdzeniem, że konkretny człowiek ma z tego powodu niższy testosteron, leży cała odległość dzieląca farmakologię od epidemiologii. Ta sama praca przeglądowa opiera się w dużej mierze na modelach zwierzęcych i badaniach komórkowych, w których stosuje się stężenia i czasy ekspozycji trudne do odniesienia do zwykłego używania.
Warto zapamiętać kierunek zależności, bo wraca w dalszej części tekstu. Pobudzenie CB1 tłumi pulsację GnRH, więc spodziewanym efektem ostrej dawki THC jest przejściowy spadek LH, a w ślad za nim testosteronu. Organizm ma jednak mechanizmy wyrównawcze i to one decydują o tym, co widać w badaniu krwi wykonanym tydzień czy miesiąc później.
Co pokazało największe badanie populacyjne?
Najmocniejsze dane pochodzą z amerykańskiego badania NHANES, w którym stężenie testosteronu zmierzono metodą spektrometrii mas u 1577 mężczyzn i zestawiono z deklarowanym używaniem marihuany. Nie stwierdzono różnicy między osobami, które kiedykolwiek jej używały, a tymi, które nigdy tego nie robiły.
Wartości były praktycznie identyczne: 3,69 ng/ml u osób kiedykolwiek używających wobec 3,70 ng/ml u nieużywających, po uwzględnieniu czynników zakłócających. Autorzy odnotowali natomiast zależność od tego, jak dawno temu przypadało ostatnie regularne używanie, i to w kierunku odwrotnym do oczekiwanego: im bliżej badania, tym testosteron wyższy. W grupie mężczyzn w wieku od 18 do 29 lat zależność ta była silniejsza. Wniosek autorów brzmi wprost, że stężenia testosteronu były wyższe u mężczyzn używających marihuany bardziej niedawno (Thistle i wsp., Andrology, 2017).
To badanie ma w polskojęzycznym internecie osobliwą karierę. Bywa cytowane dwukrotnie w tym samym tekście: raz poprawnie, jako dowód braku różnicy, a raz jako rzekome źródło twierdzenia o spadku testosteronu u intensywnych użytkowników o 58 ng/dl. Ta druga liczba nie występuje w pracy, a jej kierunek jest przeciwny do tego, co praca podaje. Rozpoznasz ten zabieg po tym, że obie wersje powołują się na tę samą liczebność 1577 mężczyzn, choć przypisują ją różnym czasopismom.
Podobny wynik dało wcześniejsze badanie porównujące stężenia hormonów u 93 mężczyzn i 56 kobiet w zależności od częstości używania marihuany, w którym przewlekłe używanie nie wpłynęło istotnie na stężenia żadnego z badanych hormonów (Block i wsp., Drug and Alcohol Dependence, 1991).
Czy starsze badania mówiły co innego?
Tak, i stąd wzięło się całe przekonanie. W 1974 roku w New England Journal of Medicine opublikowano pracę opisującą obniżone stężenie testosteronu u mężczyzn intensywnie palących marihuanę. To ona jest źródłem obiegowej tezy, powtarzanej od pół wieku, mimo że kolejne badania jej nie potwierdziły.
Praca Kolodny’ego i współpracowników istnieje i jest realna, ale trzeba wiedzieć, czym była: porównaniem przekrojowym grupy przewlekłych użytkowników z grupą kontrolną, a nie eksperymentem, w którym ktoś przez cztery tygodnie codziennie palił pod nadzorem. Popularne streszczenia często przypisują jej ten drugi schemat, którego nigdy nie miała (Kolodny i wsp., New England Journal of Medicine, 1974).
Podanego przy tej pracy odsetka spadku testosteronu nie podajemy, bo nie da się go dziś zweryfikować w dostępnym streszczeniu, a liczby przypisywane badaniom z tamtego okresu bywają w powtórzeniach zniekształcone. Istotniejsze jest to, co stało się później: kolejne próby replikacji, w tym cytowana wyżej praca z 1991 roku oraz badanie NHANES, nie odtworzyły tego wyniku.
Osobną grupę stanowią badania ostrej ekspozycji z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, w których po podaniu THC obserwowano przejściowy spadek LH i testosteronu wracający do wartości wyjściowych w ciągu doby. Konkretne odsetki spadku krążące w tekstach popularnych podaje się zwykle bez identyfikatora pracy, więc nie powtarzamy ich tutaj. Sam wzorzec przejściowego zahamowania jest zgodny z tym, co wiadomo o roli receptorów CB1 w podwzgórzu.
Jak THC wpływa na jakość nasienia?
Tu sygnał jest wyraźniejszy niż w przypadku hormonów, choć nadal niejednoznaczny. W duńskim badaniu 1215 młodych mężczyzn używanie marihuany częściej niż raz w tygodniu wiązało się z niższym o 28 procent stężeniem plemników oraz niższą o 29 procent ich całkowitą liczbą, po uwzględnieniu czynników zakłócających.
Uczestnikami byli mężczyźni w wieku od 18 do 28 lat, badani przy okazji obowiązkowego badania wojskowego, z czego 45 procent paliło marihuanę w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Połączenie marihuany z innymi substancjami odurzającymi pogłębiało efekt: stężenie plemników było wtedy niższe o 52 procent, a ich całkowita liczba o 55 procent. Ta sama praca odnotowuje jednak coś, co rzadko trafia do streszczeń: palacze marihuany mieli testosteron wyższy, na poziomie zbliżonym do palaczy papierosów (Gundersen i wsp., American Journal of Epidemiology, 2015).
Obraz komplikuje badanie prowadzone w ośrodku leczenia niepłodności, obejmujące 662 mężczyzn i 1143 próbki nasienia. Mężczyźni, którzy kiedykolwiek palili marihuanę, mieli tam stężenie plemników wyższe niż nigdy niepalący, a odsetek wyników poniżej wartości referencyjnych WHO był u nich mniej niż połowę mniejszy. Marihuana nie wiązała się w tym badaniu ani z markerami integralności DNA plemników, ani z hormonami płciowymi poza obniżonym FSH. Autorzy podsumowali, że ich wyniki nie są zgodne ze szkodliwym wpływem marihuany na czynność jąder (Nassan i wsp., Human Reproduction, 2019).
Dwa badania, dwa przeciwne kierunki, dwie różne populacje: młodzi poborowi i mężczyźni zgłaszający się z problemem płodności. Uczciwy wniosek brzmi, że wpływ na nasienie jest możliwy i prawdopodobnie zależy od dawki, ale nie jest ustalony. Jeśli szukasz czynników o lepiej udokumentowanym wpływie na parametry nasienia, opisaliśmy osobno, co wiadomo o cynku i jakości nasienia.
Czy THC wydłuża czas do poczęcia?
Nie według największego badania, które to sprawdzało. W północnoamerykańskiej kohorcie par planujących ciążę nie stwierdzono istotnego związku między używaniem marihuany przez kobietę ani przez mężczyznę a płodnością mierzoną szansą na zajście w ciążę w kolejnych cyklach.
Analiza objęła 4194 kobiety, w tym 1125 par, w których dane podał także partner, obserwowane co osiem tygodni przez rok albo do zajścia w ciążę. Współczynniki płodności dla używania marihuany przez mężczyznę wyniosły 0,87 przy używaniu rzadszym niż raz w tygodniu i 1,24 przy używaniu częstszym, a dla kobiet praktycznie 1,0 w obu kategoriach. Przedziały ufności obejmowały wartość jeden, więc żaden z tych wyników nie jest istotny. Autorzy podsumowali, że w tej kohorcie związek między używaniem marihuany a płodnością był znikomy (Wise i wsp., Journal of Epidemiology and Community Health, 2018).
Liczba 1125 par ma znaczenie, bo w tekstach popularnych ta sama kohorta bywa przypisywana innemu czasopismu i innemu rocznikowi, wraz z twierdzeniem o jedenastoprocentowym wydłużeniu czasu do poczęcia u par, w których partner używał marihuany. Takiego wyniku w tej pracy nie ma, a jej wniosek idzie w przeciwną stronę. Rozpoznasz podmianę po charakterystycznej liczebności, która wędruje między publikacjami.
Co z tego wynika praktycznie dla par starających się o dziecko? Tyle, że eliminacja THC nie jest interwencją o udowodnionej skuteczności w skracaniu czasu do poczęcia, ale też nic nie kosztuje i mieści się w rozsądnej zasadzie ostrożności. Jeśli występują realne problemy z płodnością, decyzje warto opierać na badaniu nasienia i konsultacji androloga, a nie na artykułach.
Czy efekt THC na oś HPG jest odwracalny?
Wszystko, co wiadomo o farmakologii receptorów CB1, przemawia za odwracalnością. Pobudzenie receptora ustaje wraz z eliminacją substancji, a hamowanie pulsacji GnRH nie jest zmianą strukturalną. Twarde dane kliniczne o tempie powrotu są jednak skąpsze, niż sugerują popularne kalendarze regeneracji.
Badania ostrej ekspozycji pokazują powrót LH i testosteronu do wartości wyjściowych w ciągu doby po pojedynczej dawce. Dla używania przewlekłego takich pomiarów jest znacznie mniej, a konkretne okna czasowe podawane w internecie, na przykład sześć do dziesięciu tygodni na normalizację hormonów, pochodzą zwykle z artykułów, które nie wskazują pracy źródłowej. Fizjologiczną kotwicą, którą można podać uczciwie, jest długość cyklu spermatogenezy u człowieka, wynosząca około 74 dni. To ona tłumaczy, dlaczego parametry nasienia zmieniają się wolniej niż stężenia hormonów.
THC jest silnie lipofilne i odkłada się w tkance tłuszczowej, więc jego eliminacja u osoby używającej codziennie trwa dłużej niż u osoby okazjonalnej. To fakt farmakokinetyczny dobrze opisany w toksykologii, ale konkretne okna wykrywalności zależą od metody oznaczenia i progu odcięcia laboratorium, dlatego nie da się podać jednej liczby dla wszystkich. Wątek samego powrotu do formy po odstawieniu rozwinęliśmy w osobnym tekście o powrocie testosteronu po odstawieniu THC.
Praktyczna rada bez udawania precyzji: jeśli planujesz poczęcie albo chcesz wykluczyć THC jako zmienną przed badaniami hormonalnymi, trzy miesiące przerwy pokrywają pełny cykl spermatogenezy i z zapasem wystarczają na eliminację substancji. Nie dlatego, że badanie wskazało akurat tę liczbę, tylko dlatego, że wynika ona z fizjologii.
Czy CBD wpływa na testosteron tak samo jak THC?
Nie tak samo, ale też nie tak, jak zwykle się pisze. CBD ma bardzo słabe powinowactwo do receptora CB1, więc nie powinno hamować osi HPG w mechanizmie właściwym dla THC. Nie znaczy to jednak, że jego bezpieczeństwo hormonalne zostało wykazane, bo odpowiednich badań u ludzi po prostu nie przeprowadzono.
To rozróżnienie jest ważne, bo bywa zacierane. Popularne teksty powołują się na rzekomy przegląd z 2020 roku, który miałby wykazać brak wpływu CBD na testosteron przy dawkach od 25 do 200 mg. Przegląd z 2020 roku poświęcony wpływowi kannabidiolu na męski układ rozrodczy rzeczywiście istnieje, ale jego wniosek jest odwrotny: ekspozycja na CBD wiązała się ze zmniejszeniem rozmiaru jąder, liczby komórek rozrodczych i podporowych w spermatogenezie, wskaźników zapłodnienia oraz stężeń hormonów osi podwzgórzowo-przysadkowo-gonadalnej. Autorzy zaznaczają przy tym, że wiedza jest ograniczona, a większość danych pochodzi z badań na zwierzętach (Carvalho i wsp., Journal of Applied Toxicology, 2020).
Potwierdza to niezależny przegląd bezpieczeństwa kannabidiolu, który wśród parametrów toksykologicznych wymagających zbadania wymienia wprost wpływ CBD na hormony (Iffland i Grotenhermen, Cannabis and Cannabinoid Research, 2017). Najczęściej zgłaszane w badaniach klinicznych działania niepożądane samego CBD to zmęczenie, biegunka oraz zmiany apetytu i masy ciała.
Uczciwe podsumowanie tej sekcji brzmi więc inaczej, niż chciałaby branża. Nie ma badania u ludzi, które mierzyłoby testosteron jako punkt końcowy przy typowych dawkach suplementacyjnych CBD, więc nie da się powiedzieć ani że wpływa, ani że nie wpływa. Sprzedawcy, którzy podają drugą wersję jako fakt, powołują się na pracę, która mówi coś innego. Jeśli szukasz olejów konopnych, ich aktualny wybór znajdziesz w kategorii olejki.
Co to oznacza dla kulturystyki i sportu siłowego?
Mniej, niż sądzi większość trenujących. Skoro największe badania nie pokazują obniżenia testosteronu u użytkowników marihuany, to argument o utraconej masie mięśniowej z powodu spadku hormonu nie ma dziś oparcia w danych. Powody, dla których THC może przeszkadzać w treningu, są inne i mniej efektowne.
Przegląd poświęcony konopiom i wydolności sportową podsumowuje, że badania nad całymi konopiami oraz nad THC pokazują wpływ na wysiłek albo żaden, albo niekorzystny, ale prac na tyle rygorystycznych, by rozstrzygnąć sprawę u sportowców, po prostu brakuje. W przypadku CBD uwaga skupia się na regeneracji, śnie i bólu, przy czym żaden z tych obszarów nie został dotąd zbadany w populacjach sportowych na przyzwoitym poziomie (Burr i wsp., Sports Medicine, 2021).
Krążąca liczba o redukcji opóźnionej bolesności mięśniowej o 27 procent po 60 mg kannabidiolu podawana jest zwykle bez wskazania pracy źródłowej i nie da się jej zweryfikować, dlatego jej tutaj nie powtarzamy. To dobry przykład, jak działa ten rynek: konkretna liczba brzmi wiarygodniej niż uczciwe zdanie o braku danych, więc konkretna liczba wygrywa.
Zostaje warstwa regulacyjna, która jest jednoznaczna. Światowa Agencja Antydopingowa usunęła CBD z listy substancji zakazanych w 2018 roku, natomiast THC pozostaje substancją zakazaną w zawodach. Dla sportowca objętego kontrolą antydopingową to rozróżnienie ma znaczenie praktyczne niezależnie od tego, jak ostatecznie rozstrzygnie się spór o hormony. Jeśli interesuje cię, co realnie zmienia parametry nasienia i testosteron w badaniach z randomizacją, zebraliśmy dane o ashwagandzie i płodności męskiej.
Które substancje faktycznie obniżają testosteron?
Skoro marihuana wypada w badaniach u ludzi neutralnie, warto wiedzieć, co w tym samym przeglądzie piśmiennictwa zostaje po stronie substancji obniżających testosteron. Są to przede wszystkim alkohol, opioidy oraz sterydy anaboliczno-androgenne, czyli grupy działające bezpośrednio na jądra albo na oś podwzgórzowo-przysadkową.
Przegląd poświęcony hipogonadyzmowi wywołanemu używaniem substancji rozdziela te dwa mechanizmy w sposób, który dla tego artykułu jest rozstrzygający. Pierwsza z tych grup zmniejsza produkcję testosteronu, zaburzając czynność jąder albo podwzgórza i przysadki. Druga grupa obejmuje nikotynę i amfetaminy, a razem z nimi konopie: zmieniają spermatogenezę przez stres oksydacyjny oraz apoptozę w tkance jądra, bez przypisanego im obniżenia testosteronu (Duca i wsp., Journal of Clinical Medicine, 2019).
To dokładnie ten podział, który wychodzi z badań omówionych wcześniej. Konopie mają udokumentowany sygnał po stronie nasienia i nie mają go po stronie hormonu, więc trafiają tam, gdzie powinny. Mężczyzna, który martwi się o testosteron i szuka pojedynczej rzeczy do zmiany, ma statystycznie większą szansę trafić, ograniczając alkohol niż odstawiając okazjonalne palenie.
Autorzy dodają jeszcze jedną obserwację, która bywa pomijana w dyskusjach o hormonach. Hipogonadyzm wywołany używaniem substancji jest potencjalnie odwracalny, a samo rozpoznanie przyczyny ma znaczenie kliniczne, bo odstawienie substancji potrafi cofnąć zespół objawów. To argument za tym, żeby przy niskim testosteronie zacząć od rzetelnego wywiadu, a nie od suplementu.
Co z ekspozycją na THC w ciąży i u młodzieży?
To jedyne dwa obszary, w których zasada ostrożności ma pierwszeństwo nad sporem o siłę dowodów. W obu chodzi o okresy, w których układy regulacyjne dopiero się kształtują, a skutki zaburzenia mogą być trwałe zamiast przemijające. Zalecenie jest tu proste i nie wymaga rozstrzygania, o ile procent zmienia się jakikolwiek hormon.
W ciąży rekomendacja brzmi: pełna abstynencja od konopi, obejmująca także okres karmienia. Kannabinoidy przechodzą przez łożysko oraz do mleka matki, a to wystarcza, by nie czekać na twarde dowody szkodliwości przed sformułowaniem zalecenia. Warto zauważyć, że dotyczy ono również CBD, mimo że danych o nim jest jeszcze mniej niż o THC.
Okres dojrzewania to drugie okno wrażliwe. Układ endokannabinoidowy uczestniczy w dojrzewaniu obwodów regulujących wydzielanie hormonów, więc intensywna ekspozycja w tym czasie jest z założenia bardziej ryzykowna niż u osoby dorosłej. Trzeba jednak od razu dodać, że twierdzenia o trwałym obniżeniu testosteronu u osób, które zaczęły przed siedemnastym rokiem życia, są w tekstach popularnych podawane bez źródeł i nie znaleźliśmy pracy, która by je potwierdzała.
Dla dorosłego mężczyzny obraz wygląda inaczej. Układ hormonalny jest w pełni dojrzały, a obserwowane zmiany w większości ustępują po zaprzestaniu używania. Szerszy przegląd tego, co wiadomo o następstwach wieloletniego używania konopi, opisaliśmy w tekście o długotrwałych skutkach przyjmowania marihuany.
Najczęściej zadawane pytania
Czy THC rzeczywiście obniża poziom testosteronu u mężczyzn?
Badania u ludzi tego nie potwierdzają. W badaniu NHANES obejmującym 1577 mężczyzn stężenia testosteronu u osób używających i nieużywających marihuany były praktycznie identyczne, a u mężczyzn używających najbardziej niedawno nawet wyższe. Podobnie wypadło duńskie badanie 1215 młodych mężczyzn.
Jak THC wpływa na oś podwzgórze, przysadka, jądra?
Receptory CB1 występują na każdym piętrze tej osi, a ich pobudzenie tłumi pulsacyjne wydzielanie GnRH, co przekłada się na niższe LH i przejściowo niższy testosteron. Ten mechanizm opisano głównie w badaniach na zwierzętach i w badaniach ostrej ekspozycji u ludzi, gdzie efekt ustępował w ciągu doby.
Czy efekt THC na testosteron jest odwracalny?
Farmakologia przemawia za odwracalnością, bo pobudzenie receptora ustaje wraz z eliminacją substancji. Konkretne okna czasowe podawane w internecie nie mają jednak wskazanego źródła. Jedyną liczbą, którą można podać uczciwie, jest długość cyklu spermatogenezy u człowieka, około 74 dni.
Jak THC wpływa na liczbę plemników?
W duńskim badaniu 1215 młodych mężczyzn używanie częstsze niż raz w tygodniu wiązało się z niższym o 28 procent stężeniem plemników. W badaniu 662 mężczyzn z ośrodka leczenia niepłodności wynik był jednak odwrotny, a autorzy uznali, że ich dane nie wskazują na szkodliwy wpływ na czynność jąder.
Czy używanie marihuany wydłuża czas do poczęcia?
W kohorcie 4194 kobiet, w tym 1125 par, nie stwierdzono istotnego związku między używaniem marihuany przez któregokolwiek z partnerów a szansą na zajście w ciążę. Krążące twierdzenie o wydłużeniu czasu do poczęcia o 11 procent nie pochodzi z tej pracy i jest sprzeczne z jej wnioskiem.
Czy CBD wpływa na testosteron tak samo jak THC?
CBD ma bardzo słabe powinowactwo do receptora CB1, więc nie powinno działać tym samym mechanizmem. Nie ma jednak badania u ludzi mierzącego testosteron przy typowych dawkach suplementacyjnych, a przegląd z 2020 roku zgłasza dla kannabidiolu sygnały niekorzystne, głównie z badań na zwierzętach.
Czy THC szkodzi kulturystom i sportowcom siłowym?
Nie przez obniżanie testosteronu, bo tego dane nie pokazują. Przeglądy wskazują na wpływ konopi i THC na wysiłek albo żaden, albo niekorzystny, przy wyraźnym braku rygorystycznych badań u sportowców. Regulacyjnie THC pozostaje substancją zakazaną w zawodach, a CBD zdjęto z listy w 2018 roku.
Czy używanie marihuany jest bezpieczne w ciąży?
Nie. W ciąży i w okresie karmienia zalecana jest pełna abstynencja od konopi, obejmująca również CBD. Kannabinoidy przechodzą przez łożysko oraz do mleka matki, a to wystarcza, by stosować zasadę ostrożności bez czekania na rozstrzygające badania.
Jak wypada bilans dowodów?
Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi: nie ma dziś przekonujących danych, żeby THC obniżało testosteron u ludzi. Największe badanie populacyjne nie wykazało różnicy, duńskie badanie młodych mężczyzn pokazało poziom wyższy u palaczy, a starsza praca z 1974 roku, na której opiera się cała obiegowa teza, nie doczekała się replikacji.
Sygnał, który przetrwał sprawdzenie, dotyczy nasienia i też jest niejednolity. Duńscy poborowi używający marihuany częściej niż raz w tygodniu mieli niższe o 28 procent stężenie plemników, ale mężczyźni z ośrodka leczenia niepłodności mieli je wyższe. Wpływ na płodność mierzoną czasem do poczęcia okazał się w największej kohorcie nieistotny.
Warto przy okazji zapamiętać metodę, bo przyda się przy każdym kolejnym tekście o suplementach. Liczba bez wskazanej pracy nie jest danymi, tylko ozdobnikiem. Ta sama liczebność uczestników wędrująca między różnymi czasopismami i rocznikami jest sygnałem, że ktoś rozmnożył jedno badanie na kilka cytowań. Wniosek podany w odwrotnym kierunku niż wniosek pracy źródłowej zdarza się częściej, niż można by przypuszczać.
Z praktycznego punktu widzenia to wszystko nie jest zachętą do codziennego palenia. THC wpływa na sen, a przez sen na regenerację, pozostaje substancją zakazaną w sporcie wyczynowym i nie należy po nie sięgać w ciąży ani w okresie dojrzewania. Argument o testosteronie po prostu nie jest tym, który to uzasadnia, a budowanie decyzji zdrowotnych na nieistniejących liczbach kończy się źle niezależnie od tego, w którą stronę te liczby wskazują.
Artykuł ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie stanowi porady medycznej. Przed rozpoczęciem stosowania konopi lub CBD w celach terapeutycznych skonsultuj się z lekarzem, zwłaszcza jeśli przyjmujesz inne leki, jesteś w ciąży lub karmisz piersią.
Autor: Michał Waluk · Opublikowano: 2026-04-27 · Aktualizacja: 2026-08-10







